poniedziałek, 29 lutego 2016

Rozdział 12

ROZDZIAŁ NIE SPRAWDZONY!


 Przez ostanie trzy dni starałam się unikać całej zgrai Lynch'ów ale także Natalie. To nie tak, że nie chcę ich widywać czy coś w tym rodzaju. Po prostu nie chcę stanąć z nimi twarzą w twarz jako ''nowa ja''. Wbrew pozorom trudno jest udawać kogoś kim się nie jest, szczególnie kiedy można tym kogoś zranić. A wtedy odzywa się zjebane sumienie z pytaniem;

"A czy ktoś cię do tego zmusza?"

I właśnie wtedy zastanawiam się nad sensem tego co robię. No ale chcę dobrze, prawda? Nie chcę nikogo zranić. Ale czy to jest lepsze rozwiązanie niż wyjawienie prawdy? Sama nie wiem. Życie to pieprzony labirynt, w którym gubię się za każdym razem gdy chcę dobrze. I wiecie co? Nie jest jak w bajkach. Nie znajduję dobrej drogi, która mi pomoże. Błądzę po zaułkach, w których jest ciężko jak mała dziewczynka z utratą pamięci i tak przez całe marne, pieprzone życie.

  Moje przemyślenia przerwało pukanie do drzwi mojego pokoju. Poprawiłam się niespokojnie, przygotowując się w najgorszym przypadku na natknięcie się na Lynch'ów lecz nic takiego się nie stało. Przez drzwi, które lekko się otwarły zauważyłam twarz przyjaciółki. Teraz jedynie przed nią i przed rodziną nie muszę udawać.
- Mogę wejść? - zapytał cicho z uśmiechem.
- Jasne wchodź - odwzajemniłam jej gest. Dziewczyna weszła do pokoju i usiadła koło mnie.
- Jak się czujesz? - zapytała.
- Dobrze ale proszę cię nie chcę, żebyś teraz gdy poznałaś prawdę pytała mnie ciągle jak się czuje. Jest dobrze - powiedziałam. - Na razie - dodałam cicho tak aby tego nie usłyszała.
- Olivia ja po prostu się o ciebie martwię, okey? Nie chcę cię stracić - wyszeptała. Widziałam jak jej łza spada na pościel. Przysunęłam się do niej i mocno przytuliłam. Też nie chcę jej stracić ale co ja mogę poradzić? Czy prosiłam się o takie życie?
- Też nie chcę cię stracić - wyszeptałam. Rozmawiałyśmy jeszcze jakieś pół godziny, gdy na telefon Natalie przyszedł sms.
- Kto pisze? - zapytałam.
-  Ups? - zaśmiała się nerwowo. - Zapomniałam że miałam iść dzisiaj do Lynch'ów. Rydel pisze czy wpadnę z tobą. - spojrzałam na nią z niedowierzaniem.
- Ze mną? No ten wiesz... Idź sama a im powiedz, że jestem chora czy coś. Na ściemniaj.  - odpowiedziałam szybko.
- Livi no. - jęknęła Nat. - Nie możesz ich ciągle unikać.
- Dlaczego? To by było najlepsze rozwiązanie.
- Najlepsze twoim zdaniem. - burknęła pod nosem.
- Nie idę. - powiedziałam twardo. Co da to że tam pójdę? Nic nie da.
- Idziesz. - odpowiedziała szybko, ciągnąc mnie za rękę. Wywlokła mnie z łóżka o mało mnie z niego nie zrzucając. Dlaczego ona musi być taka uparta? Czy ona nie zna znaczenia słowa ''nie. Jeśli nie zna to z chęcią kupię jej słownik.
- Dobra pójdę tylko puść! - krzyknęłam. Natalie uśmiechnęła się po czym wskazała drzwi do łazienki. Podeszłam do szafy po czym wyciągnęłam pierwsze lepsze ciuchy czyli Czarne, ciasne rurki, białą bokserkę z napisem ''I'm Princess" i do tego dżinsową kurteczkę. Przebrałam się po czym związałam włosy w niechlujnego koka. Opuściłam łazienkę stając koło Nat, która z niecierpliwością na mnie czekała.
- Gotowa? - skinęłam głową po czym zgarnęłam swoje czarne supry. Szybko je założyłam po czym opuściłyśmy dom.
Droga do Lynch'ów minęła nam bardzo szybko. Nim się obejrzałam stałyśmy już przed drzwiami do ich domu. Natalie nacisnęła dzwonek do drzwi,
Pamiętaj bądź suką, bądź suką, bądź suką.
Drzwi otworzyły się po czy stanęła w nich Rydel. Szybko przywitałyśmy się po czym wpuściła nas do środka. W holu stała już cała zgraja Lynch'ów wraz z Ell'em. Ross podszedł do mnie po czym mnie przytulił. Odwzajemniłam jego gest dosłownie na kilka sekund po czym stanęłam jak słup soli. Chłopak odsunął mnie od siebie na długość jego ramion nadal za nie trzymając.
- Co się stało? - zapytał.
- Nic. - odpowiedziałam ponuro. 'Muszę dać radę' mówiłam sobie w myślach.
- Dooobra. - odpowiedział z zdezorientowaniem jednak uśmiech znów zagościł na jego twarzy. - Ludzie oglądamy film! - krzyknął ciągnąc mnie za rękę do salonu.
- Co oglądamy? - zapytał Rocky.
- Horror! - krzyknął od razu Riker. - Mamy ich dużo na płytach. Idę czegoś poszukać. - szybko zniknął za framugą drzwi. Tylko nie horror, tylko nie horror. Zawsze bałam się ich oglądać a teraz gdy nie będę mogła się do kogoś przytulić to wykituję.
- Mam! Oglądamy 'Sinister'. - powiedział podchodząc to telewizji. Włożył płytę do odtwarzacza po czym usiadł na kanapie. Wszystkie miejsca były zajęte tylko nie koło Ross'a na kanapie. Szybko usiadłam i przyciągnęłam swoje nogi pod brodę owijając je ramionami.
Film trwał już dobre pół godziny a ja miałam już dość. Nienawidzę horror'ów! W najgorszych momentach zasłaniałam oczy dłońmi. Tak się nie da! Natalie tuliła się do Riker'a, Rydel do Ellingtona a Rocky do poduszki tylko ja i Ross siedzieliśmy normalnie z tym, że ja cała trzęsłam się ze strachu.
- Jeśli się boisz możesz się do mnie przytulić - wyszeptał mi na ucho Ross.
- Nie trzeba. To wcale nie jest straszne. - także szepnęłam. Chłopak jedynie wzruszył ramionami wracając do oglądania filmu. Kto go oszukuje? Film jest straszny jak cholera! Ale ja dam radę!
Wdech.
Wydech.
Wdech.
Wydech.
Już lepiej. Próbowałam uspokoić swój oddech lecz mi się nie udawało. Jeśli jeszcze przez chwilę będę to oglądała to będą wieźli mnie do szpitala , przysięgam. Muszę coś wymyślić.
- Ja.. Ja idę do łazienki. - powiedziałam po czym zerwałam się z kanapy. Szybko ruszyłam w stronę toalety, zamykając się w niej. Oparłam się o blat umywalki, głęboko oddychając. Przemyłam twarzy zimną wodą po czym ją wytarłam. Otworzyłam drzwi wychodząc z pomieszczenia jednak szybko zostałam znów do niego zaciągnięta. Obróciłam głowę by spojrzeć kto to. Napotkałam spojrzenie czekoladowych tęczówek. Ross. Teraz to będzie ciekawie. Poczujcie ten sarkazm.
\- Olivia co się dzieje? - zapytał zatroskany.
- Nic. - powiedziałam sucho.
- Widzę że coś się dzieje.
- Nic się nie dzieje. - powiedziałam trochę zdenerwowana.
- Dlaczego taka jesteś? - zaskoczył mnie tym pytaniem.
- Taka, czyli jaka?- zapytałam zdezorientowana.
- Taka cholernie obojętna i oschła a w środku taka cholernie krucha i czuła? - zaskoczył mnie. Patrzył na mnie smutnym spojrzeniem a ja poczułam szczypanie pod powiekami.
- Ty nic nie rozumiesz. - wyszeptałam.
- To mi wytłumacz. - powiedział zbliżając się do mnie.
- To nie jest takie łatwe. - ostatni raz spojrzałam w jego oczy po czym szybko go ominęłam. Zbiegłam po schodach na dół zgarniając kurteczkę i zakładając supry. Szybko krzyknęłam ''WYCHODZĘ!'' po czym ruszyłam biegiem w kierunku domu. To wszystko jest takie niesprawiedliwe...


***
Rozdział 12! <3
Lol niby wolno ale szybko to leci ;')
Aż dziwię się że chciało mi się pisać ten
rozdział, ponieważ jestem chora. 39.1 stopni
gorączki to nie zbyt ciekawie ;c
Dobra to do następnego Kochani! :*

~ Tulimiś