** Ross **
Kiedyś nie miałem pojęcia jak to jest być zakochanym. Czuć te wszystkie motylki w brzuchu, tęsknotę za kimś lub coś podobnego. Były to kompletnie obce dla mnie uczucia. Ale wtedy pojawiła się ona. Urocza blondynka, która nieświadomie poprzewracała mi w głowie. Zakochałem się w niej? Nie mam pojęcia. Może jednak? Jej śmiech jest muzyką dla moich uszu. Uwielbiam jak się śmieje, jak na mnie patrzy, jaka jest wesoła. Czasami jednak wiedzę w jej oczach smutek. Ale dlaczego? Przecież ona jest idealna więc dlaczego jest smutna? Będę musiał z nią porozmawiać. Jest 18;00 więc czemu się do niej nie wybrać.
Szybko przebrałem się w czarno-czerwoną koszulę w kratę oraz czarne rurki. Wychodząc z domu założyłem czarne vans'y i powiedziałem krótkie 'wychodzę' do chłopaków którzy grali na konsoli w salonie.
Przemierzałem uliczki Californii napawając się ciepłymi promieniami słonecznymi. Było bardzo gorąco. Nie rozumiałem dlaczego nie przemyślałem tego wcześniej i dlaczego ubrałem się na czarno? Moje myślenie przerasta wszystkich.
Rozmyślają dotarłem w końcu pod dom Olivii. Ale co ja mam jej powiedzieć? Wejść i rzucić 'Cześć, widzę że choć się śmiejesz jesteś smutna dlaczego?'. Przecież na pewno nie powie mi od razu. Ja ją przekonam.
Podszedłem do drzwi i zadzwoniłem dzwonkiem. Musiałem trochę poczekać lecz w końcu usłyszałem dźwięk przekręcanego zamka. Drzwi otworzyły się a w nich stanął jakiś wysoki brunet. Może to jej chłopak? Poczułem dziwne ukłucie w okolicach serca. To zazdrość? Tak, chyba jestem o nią trochę zazdrosny trochę bardzo.
- Cześć, co cię tu sprowadza? - zapytał nieznajomy.
- Ymm.. Cześć jest może Olivia? - spytałem trochę poddenerwowany.
- Tak jest u siebie. Tak w ogóle jestem Zack brat Oli. - przedstawił się. Poczułem ulgę. To jej brat. Tylko i wyłącznie brat.
- Ross. - wyciągnąłem do niego rękę którą od razu uścisnął. - To gdzie mogę znaleźć Olivię?
- Po schodach do góry. Szukaj fioletowych drzwi. - zaśmiał się i mnie przepuścił. Wszedłem do góry zapominając nawet by ściągnąć buty. Odnalazłem wskazane przez chłopaka drzwi, wszedłem do środka i zamarłem.Olivia leżałam nieprzytomna na ziemie. Podbiegłem do niej i zacząłem krzyczeć oraz trząść nią aby się obudziła. Po chwili do pokoju wbiegł Zack. Gdy zobaczył swoją siostrę oznajmił mi abym wziął ją na ręce zaprowadził do samochodu. Od razu wykonałem polecenie i po kilku minutach byliśmy koło szpitala. Tym razem Zack przejął Olivię i wbiegł do środka. Ja stałem na parkingu opierając się o samochód. Nie mogłem się ruszyć. Strasznie się o nią bałem. A jeśli to coś poważnego? Nie wybaczę sobie jeśli coś jej się stanie. Nie wiem nawet ile ona tam leżała.
Tym razem zerwałem się szybko i biegiem wszedłem do środka.
- Przepraszam gdzie jest teraz Olivia Evans? - spytałem pulchną recepcjonistkę to 50-siątce.
- Jest pan kimś z rodziny?
- Ymm... Jestem jej chłopakiem. - odpowiedziałem szybko.
- Dobrze. Jest na sali 153. - szybko podziękowałem kobiecie i udałem się pod odpowiednie drzwi. Gdy byłem pod salą zobaczyłem Zack'a skulonego na krześle. Głowę miał ukrytą w kolanach i słychać było cichy szloch.
- Zack? Co z nią? Co się stało że nagle zemdlała? - zapytałem go. Podniósł głowę i spojrzał na mnie czerwonymi od płaczu tęczówkami.
- Nie powiedziała ci? - spytał przecierając oczy rękawem bluzy.
- Ale co miała mi powiedzieć? - spytałem zdezorientowany. O co mu chodzi? Co ona mi nie powiedziała?
- Yyy.. Ja ci nie mogę tego powiedzieć. Ona powinna to zrobić. I zrobi jeśli będzie na to gotowa proszę nie naciskaj na nią. - oznajmił. W tym momencie z sali dziewczyny wyszedł lekarz.
- Doktorze ci z nią? - spytał Zack.
- Jej stan jest stabilny. Jest bardzo zmęczona i osłabiona. - oznajmił po chwili. - Jest tu może matka pacjentki? - spytał.
- jeszcze nie. Dzwoniłem po nią. Zaraz powinna tu być. - znów odezwał się chłopak.
- Jeśli się zjawi proszę wezwać ją do mojego gabinetu. - Zack przytaknął głową.
- Można do niej wejść? - Tym razem ja zabrałem głos.
- Oczywiście. Tylko pojedynczo i na chwilę. Proszę jej nie męczyć. - pokiwaliśmy głowami na znak zrozumienia po czym lekarz znikł z naszego pola widzenia.
- Wejdź do niej pierwszy. Ja poczekam. - oznajmił Zack. Podziękowałem mu po czym otworzyłem drzwi do sali dziewczyny...
** Oczami Olivii**
Przed chwilą był u mnie lekarz. Nienawidzę szpitali, To miejsce kojarzy mi się tylko i wyłącznie z bólem i cierpieniem. Jesteś zamknięty w czterech ścianach z tymi wszystkimi aparaturami, kablami i wszystkim. Ale już do tego przywykłam. W New York'u ciągle bywałam w szpitalu.
Poje rozmyślenia przerwało skrzypnięcie drzwi. Do mojej sali wszedł nie kto inny jak Ross. Ale jakim cudem?
- Hey Olivia. - powiedział i usiadł koło mnie na krzesełku.
- Hey. - powiedziałam cicho.
- Jak się czujesz? Nic cię nie boli? Zawołać lekarza? - wystrzelił jak z procy. Może to trochę słodkie że się martwi ale przecież nic mi się nie stało prawda?
- Ross. Nie. Nic mi nie jest. - oznajmiłam od razu.
- Mam do ciebie jedno pytanie. - spojrzałam na niego. W jego oczach nie było już tych wesołych iskierek. Jego czy były przygaszone, był smutny. Przeze mnie.
- Pytaj.
- Bo przed salą, zapytałem Zack'a czy wszystko w tobą w porządku a on powiedział tylko tyle 'nie powiedziała ci?'. O co chodzi? O czym mi nie powiedziałaś/ - zapytał spokojnie. Zamurowało mnie. Przecież nie mogę mu wyznać prawdy. Choć bardzo bym chciała. Boję się jego reakcji. A jak się wkurzy i mnie zostawi? Albo po prostu będzie się nade mną litował? Nie chcę tego, choć wiem że nie mówiąc prawdy go ranię.
- Co? Nie wiem o czym mówisz. - powiedziałam nie pewnie.
- Olivia wiem że kłamiesz, proszę powiedz mi.
- To nic takiego. W New York'u często bywałam w szpitali po prostu często choruje. Nie jestem taka odporna jak wszyscy. - wyznałam już bardziej pewnie. Może kłamię ale nie potrafię, nie jestem gotowa by wyznać mu całą prawdę, mój sekret odkąd pamiętam. Tylko moja rodzina wie o moim stanie zdrowia i chcę by na razie tak zostało.
- Oh, okey. - odparł po chwili.
- Ross mam pytanie.. - chłopak skinął głową dając znak że mam kontynuować. - Jakim cudem dowiedziałeś się w jakim szpitalu leżę?
- Aa.. No bo tak na prawdę to ja cię znalazłem na podłodze i przyjechałem tutaj z twoim bratem i z tobą, tylko byłaś nie przytomna. A na recepcji to prostu powiedziałem że jesteś moją dziewczyną i powiedzieli mi gdzie dokładnie leżysz. - wyszczerzył się.
- Nie mogłeś powiedzieć że jestem twoją siostrą? - zapytałam. Siostra w sumie była by też dobrą opcją.
- No spanikowałem, okey? To pierwsze co mi na myśl przyszło. - wytłumaczył a uśmiechem. - Moja dziewczyno. - dodał po chwili.
- Wyjdź za drzwi i przemyśl swoje zachowanie. - wskazałam palce na drzwi. - 'Mój chłopaku' - zrobiłam cudzysłów w powietrzu.
- Wiedziałem że mnie kochasz. - jego uśmiech stał się jeszcze większy.
- Tak, tak wmawiaj sobie a potem rozczarowanie. - dźgnęłam go palcem w brzuch. On jest niemożliwy. Ale może ma racje? Tak Ross mi się podoba. Ale czy ja go kocham? Nie mam pojęcia..
- Pff.. Ja i tak wiem swoje! - udawał obrażonego.
- Nie pffaj mi tu. - powiedziałam. - Tylko mnie przytul. - dodałam cicho, ponieważ miałam nadzieję że nie usłyszy.
- Co tylko chcesz księżniczko. - po chwili byłam w objęciach blondyna. To najlepsze co może cię spotkać w życiu. Czuć że jesteś kochana i bezpieczna. Jego ramiona są jak lek na cierpienie...
***
Elo, elo, elo! No to już 9 rozdział! <33
Nie ogarniam tylko jednego!
Ile osób z innych krajów odwiedziło mój blog!
Oto statystyki;
Polska - 570 wyświetleń
Kenia - 57 wyświetleń
Stany Zjednoczone - 37 wyświetleń
Holandia - 20 wyświetleń
Rosja - 15 wyświetleń
Francja - 2 wyświetlenia
Niemcy - 1 wyświetlenie
Wielka Brytania - 1 wyświetlenie
Indie - 1 wyświetlenie
Łotwa - 1 wyświetlenie
Singapur - 1 wyświetlenie
Po prostu DZIĘKUJĘ! i nie wierze
że tyle osób z innych krajów odwiedziło
mój blog! To na prawdę podnosi na duchu
i daje małą satysfakcję <3
To chyba tyle! Jeszcze raz dziękuje <3
Pozdrawiam :*
~ Tulimiś

Uwielbiam Twoje opowiadania, a ten rozdział taki słodki, chociaż jak Ross znalazł Olivię nieprzytomną to się przeraziłam, chociaż i tak wątpię w to, że byś ją uśmierciła.
OdpowiedzUsuńCzekam na next
Wow !
OdpowiedzUsuńTak w ogóle przepraszam że prawie ani razu nie skomentowałam twojego bloga ! Mój komentarz w sumie pojawił się tylko raz i to pod prologiem :P haha :D Taka sytuacja :)
Ty naprawdę świetnie piszesz ! Tak się wciągnęłam że przeczytałam od pierwszego do tego rozdziału w tak szybkim tępie że aż się nie skapłam jak to szybko minęło :P Ale tak serioo bardzo, ale to bardzo się wciągnęłam :) W ogóle Ross i Olivia są tacy słodcy razem aww...:* Oby zostali tą parą w końcu ! Życzę im tego :* haha :D To co życzę dużo, dużo bardzo dużo weny :) Do następnego mam nadzieję, obiecuje że będę komentować teraz cześciej :)
Życzę ci też udanego Sylwestra i szczęśliwego nowego roku ! :)
~Niezgodna :*
Dziękuje za miłe słowa i Tobie również udanego Sylwestra%% i szczęśliwego Nowego Roku! ;)
Usuń~ Tulimiś