W TYM ROZDZIALE BĘDZIE TROCHĘ SMS'OWANIA
WIĘC TAK TO... POWODZENIA W CZYTANIU ;)
***
*Olivia*
Biegłam przed siebie nie zwracając uwagi na nikogo w ogół. Łzy lały się po moich policzkach strumieniami ale nie to teraz było ważne. Ważne było znalezienie się najszybciej w domu. Gdy biegłam przez park poczułam na policzku krople i to wcale nie były moje łzy. Cholerny deszcz! Dlaczego akurat teraz?! Do domu zostało mi jakieś 5 minut biegiem. Byłam blisko wybiegnięcia z parku lecz poczułam dość mocne szarpnięcie za ramię. Byłam na prawdę przerażona. A jak to jakiś 40-letni gość, który zaciągnie mnie to ciemnego zaułka i zgwałci?! Ten gwałciciel okazał się być wysokim blondynem z czekoladowymi oczami. No to tą są jakieś żarty. Widząc Ross'a przestraszyłam się bardziej niż na myśl o jakimś obcym gościu. Nie powiem mu prawdy. Jeśli przybiegł tutaj z myślą, że mu to powiem, to się chłopak grubo pomylił. Otarłam resztę łez ale nie spojrzałam mu z oczy. Moje czubki butów wydawały się w tym momencie o wiele ciekawsze.
- Dlaczego uciekłaś? - wydawał się być lekko wkurzony. Spojrzałam na niego.
- Źle się poczułam? - bardziej zapytałam niż stwierdziłam.
- Chcesz przekonać mnie czy siebie? A poza tym marszczysz nos gdy kłamiesz - odrzekł łapiąc mnie za dłoń. - Dlaczego ode mnie uciekasz? Dlaczego ty wciąż uciekasz? - zapytał już spokojniej.
- Może taka już jestem? Może uciekanie od problemów to moje hobby? - szepnęłam ledwo słyszalnie.
- Ale od jakich problemów? Zawsze jesteś pełna energii ale od kilku może nawet kilkunastu dni jesteś przygaszona. Jesteś bezproblemowa.
- No to może mnie nie znasz? Nie wiesz kim jestem i ile problemów mogę mieć. - powiedziałam głośniej. Korzystając z okazji, że Ross nie trzymał już moich rąk ruszyłam biegiem w stronę domu. Słyszałam za sobą jego kroki dlatego przyśpieszyłam skręcając w uliczkę dzięki czemu szybciej go zgubiłam. Gdy rozejrzałam się dookoła nie spostrzegłam go dlatego szybkim krokiem ruszyłam do domu.
***
15;21
OD : Rossy ;*
Olivia, dlaczego znowu uciekłaś?!
15;29
OD ; Rossy ;*
No odpisz mi do cholery!
15;36
OD; Rossy ;*
Olivia, co się z tobą dzieje? Martwię się.
16;01
OD: Rossy ;*
Dobra nie odpisujesz dość długo. Weź, że no odpisz!
16;08
OD: Rossy ;*
Ja pierdole Olivia co się dzieje?! Mam ci tak spamować wiadomościami?!
16;10
OD: Rossy ;*
Nie wątpię, że twój telefon zamieniła się teraz w wibrator no ale
odpisz chociaż tą jebaną kropkę.
16;12
DO: Rossy ;*
...
16;14
OD: Rossy ;*
Satysfakcjonująca odpowiedź ale ważne że żyjesz! Matko myślałem,
że ktoś ci coś zrobił. Dzięki Ci Boże. Możemy się spotkać?
16;17
DO: Rossy ;*
Przepraszam, Ross daj mi trochę czasu. Ja muszę wszystko przemyśleć.
Z każdą wiadomością z pod moich powiek wypływało coraz więcej łez. On się martwi a ja co? Mogę to nazwać bawieniem się jego uczuciami? Ale dlaczego nie mogę mu powiedzieć całej cholernej prawdy.
- Bo się boję. - szepnęłam sama do siebie leżąc na łóżku. - Tak cholernie się boje, że go stracę.
***
Nie wychodziłam z pokoju już jakiś tydzień. Moja mama niepokoiła się moim stanem. Przynosiłam mi jedzenie codziennie ale nawet na nie nie spojrzałam. Czy to wszystko musi być takie trudne?! Przez ten tydzień mój telefon był na prawdę istnym wibratorem. Czy to normalne?! Wstaje. Wiadomość. Jestem w łazience. Wiadomość. Przebieram się. Wiadomość. Idę spać. Wiadomość! To jest irytujące! Ale to może przez to, że się martwią?
Taa... No jasne że się martwią! Jesteś ich przyjaciółką! - mówił głos w mojej głowie.
-Spierdalaj - burknęłam pod nosem. Już nie długo nie będą się martwić! Nikt nie będzie się martwić. U końcu każdy będzie miał już swój upragniony spokój ode mnie. Potrafię być tylko ciężarem dla innych. Nikomu nie potrzebną przylepą.
***
Postanowiłam włączyć swój telefon, który wyłączony był od 3 dni. Nie wątpię, że to co na nim zostanę nie będzie ciekawe.
Nieprzeczytane wiadomości; 254
Nieodebrane połączenia; 104
Że co?! Nie było mnie na telefonie 3 dni ale cały miesiąc! Wiadomości oraz połączenia były od rodziny Lynch'ów i Natalie co było oczywiste. Postanowiłam je zignorować. Mam czytać jak bardzo beznadziejną przyjaciółką jestem? Że nie powinnam tak robić? Nie chcę słuchać tych oszczerstw. Gdy zamierzałam wyciszyć dźwięk w telefonie zobaczyłam nową wiadomość. Nie wiem co mnie podkusiło ale odczytałam ją.
OD: Rossy ;*
Olivia! Wiem, że jesteś dostępna proszę powiedz mi dlaczego się nie odzywałaś!?
Byłem przed twoim domem ale twoja mama ani twój brat nie chcieli mnie wpuścić!
Co się z tobą dzieje?! Martwimy się! Natalie za niedługo eksploduje! Odezwij się proszę.
PS. Wiem, że czytasz tą wiadomość. Wiedz, że tak łatwo nie odpuszczę xx
Schowałam twarz w poduszkę. Co znaczy,że ''nigdy nie odpuści"? Ja bym odpuściła. Bo po co walczyć o kogoś kto w niedługim czasie odejdzie? I czy byłoby w ogóle o co walczyć?
*Ross*
Dlaczego ona nie może zrozumieć, że nam zależy? Że mi zależy? I najważniejsze pytanie co ona ukrywa? Jest cholernie tajemnicza co bardzo mnie wkurza i w jakiś sposób nawet podnieca... SKOŃCZ! Muszę się dowiedzieć co się dzieje. Choć z drugiej strony gdyby była gotowa może by mi powiedziała. Nie ufa mi? Kurwa... Jedna mała osoba potrafi namieszać w głowie ale ja się nie poddam bo wiem, że jest warto.
***
Pechowa 13 ;o
Ee.. tam *o*
To to co sądzicie o zachowaniu Olivi?
Powinna porozmawiać z przyjaciółmi?
To z next rozdziałach. ;)
~ Tulimiś
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz