niedziela, 8 listopada 2015

Rozdział 7

   Męczarnie trwały około 2 godzin. Jednak wszyscy sobie poradziliśmy i ogarnęliśmy dom. Najgorzej było jak sądzę w łazience która przed dwoma godzinami 'pływała'. W czasie sprzątanie dostałam sms'a od mamy z informacją że zostaje u swojej koleżanki na noc twierdząc że jest już późno a na na nogach nie będzie chciało jej się wracać bo jest za daleko i z taką samą informacją tylko jeśli chodzi o Zack'a. W sumie to fajnie bo nie będę musiała jak zawsze kłócić się o wszystko z bratem choć jeden dzień.
   Właśnie wszyscy odpoczywaliśmy na kanapie oglądając jakąś komedię która szczerze mówiąc nie była tak bardzo ciekawa.
- Rocky chyba mam dla ciebie karę. - powiedziałam odwracając wzrok od telewizji. Wszystkie pary oczu skierowały się na mnie.
- Okey.. Ale błagam oszczędź mnie ja nic takiego nie zrobiłem. - powiedział ze skruchą
- Dla ciebie zalanie mojej łazienki i 'NIC'? - dała nacisk na to słowo. - To ja nie chce wiedzieć co to dla ciebie 'COŚ'. - odpowiedziałam udając złą. Oczywiście nie byłam na niego wkurzona ale chciałam żeby tak pomyślał, ponieważ wszystko ma swoje granice i że za błędy trzeba płacić.
- Och, dobra, dobra! Teraz gadaj co za kara.. - powiedział zrezygnowany.
- Jestem głodna więc ty gotujesz kolacje! - krzyknęłam.
- Czekaj, ale ty jesteś tego pewna? - zapytał Ross. - Przecież my się otrujemy. On nawet kanapki sobie zrobić nie potrafi!
- Ej! Tyle to ja jeszcze potrafię! - oburzył się. Wszyscy spojrzeli na niego jak na idiotę i pokręcili przecząco głowami.
- Po tym co teraz słyszę to boje się puścić Rocky'ego do mojej kuchni. - oznajmiłam. - Zamówimy pizze ale nie bój się kara cię nie ominie. - zwróciłam się do chłopaka. Wszyscy zgodzili się ze mną a po kilku minutach siedzieliśmy w salonie zajadając się pizzą.
- Dziewczyny chcecie zostać u mnie na nic bo mama nocuje u koleżanki a brat u kolegi? Proszę! - zrobiłam słynne oczka ze szreka i złączyłam ręce jak do modlitwy.
- Okey! - krzyknęły oby dwie i na raz zerwały się z kanapy by zadzwonić do rodziców. wróciły po kilku minutach z wielkimi bananami na twarzy oznajmiając że zostają.
- A my?! Czuję się pokrzywdzony! - zaczął wydzierać się Ellington a po chwili wtulił się w Rocky'ego i udawał że płaczę. Rocky postanowił zrobić to samo i skończyło się ta tym że pozwoliłam zostać chłopcom. Ale nie dlatego że 'płakali' tylko dlatego że nie mogłam znieść ich wycia.
- Ej mam pomysł! - krzyknął Riker. Wszyscy spojrzeli na niego wyczekująco. - Spróbujmy dzisiaj przez całą noc nie spać. Róbmy cokolwiek żeby nie spać. Kto jednak zaśnie jak się obudzi to nie wiem.,. Wymyślimy coś w trakcie. I jak? - spytał.
- Dla mnie okey. - powiedziałam. Nie mam pojęcia czy dam radę ale wolę jutro nie obudzić się na jakimś odludziu albo gdzieś. Czasami zadziwia mnie myślenie chłopaków. Z jedne strony fajny pomysł z drugiej się ich boje. Wszyscy jednak zgodzili się i zaczęliśmy na razie od oglądania horroru ,,Wzgórza mają oczy'' (Szczerze polecam ten horror. Sama oglądałam. Nie słaby nie straszny. ~ od aut.<3). Oczywiście nie obyło się bez krzyków na kilku scenach ale zadziwi mnie to że tym razem wszyscy krzyczeliśmy nawet chłopcy. Po skończonym horrorze widać było po niektórych że ledwo utrzymują powieki. Postanowiłam napisać do Natalie sms'a.
Olivia: Natt. Siedźmy teraz cicho. Może zasną i w ogóle jaką karę im damy jak zasną?
Natalie wyjęła telefon, jak sądzę przeczytała sms'a i spojrzała na mnie.
Natalie: Okey. A karę? Masz kosmetyki?
Pisałam z Natalie jeszcze dobre pół godziny i w tym czasie szeptałam także z Rydel. Po godzinie spojrzałyśmy na słodko śpiących chłopaków. Czyli wygrałyśmy.
- Oli idź po kosmetyczkę. - szepnęła mi na ucho Rydel. Wykonałam jej polecenie. Cicho poszłam do pokoju wyjęłam kosmetyczkę wróciłam. Chłopcy nadal spali. Rozłożyłam wszystkie kosmetyki na stole. Po czym z dziewczynami wzięłyśmy się do roboty. Nasz kara polegała na zrobieniu makijażu chłopakom. I to nie lekkiego makijażu. Po skończonej robocie byłyśmy z siebie zadowolone. Chłopcy byli nie do poznania a najlepsze było to że ani jeden się nie obudził. Niestety jak na moje nieszczęście zbierając wszystko ze stołu przypadkowo strąciłam flakonik z perfumami robiąc lekki hałas. Jedak wystarczyło to by obudzić wszystkich.
- Co?! Gdzie?! Jak?!! - zaczęli krzyczeć przez siebie zaspani. Widząc ich wybuchnęłyśmy śmiechem. Widok czterech chłopców w make-upie to już za wiele. Tarzałyśmy się z dziewczynami po podłodze nadal rechocząc gdy nagle głos zabrał Riker.
- Stary co ty masz na twarzy? - spytał Rocky'ego. - I wy też. - wskazał palcem na resztę. Wszyscy zerwali się i podbiegli do lustra wiszącego na ścianie.
- Ja pierdole. - usłyszałam głos Ross'a. Tym razem my szybko zerwałyśmy się z miejsca i popędziłyśmy się przed nimi schować.

** Ross **
- Ja pierdole. - to jedyne co mogłem powiedzieć. Moja twarz świeciła i bolała z nadmiaru świecidełek dziewczyn. Z chłopakami postanowiliśmy najpierw zmyć to wszystko z twarzy a potem znaleźć dziewczyny. Nie zwlekając ani chwili pobiegliśmy do łazienki i zaczęliśmy czyścić twarze. Było bardzo trudno bo to gówno nie chciało się zmyć! A moja twarz nadal ma na sobie jakiś brokat! Mniej więcej wyczyszczeni pobiegliśmy szukać dziewczyn. Nigdzie och nie było.
- Dobre zagranie uciekły. - powiedział Riker.
- To co teraz zrobimy? Ona mogły uciec gdziekolwiek. Mogły nawet uciec z domu! - krzyknąłem.
- Cicho bo je wystraszysz. Spróbujmy spokojnie przeszukać dom a jak nie to pójdziemy ich szukać na dwór. Jest ciemno a same daleko nie uciekły. - oznajmił. Ma rację. Po tych słowach rozdzieliliśmy się. Ja sprawdzałem pokój Olivi i pokój Zack'a. Rocky sprawdzał kuchnię i sypialnię mamy Oli. Riker szukał w łazience i na strychu. A Ell'owi zostały wszystkie inne pomieszczenia. Po piętnastu minutach wszyscy spotkaliśmy się w holu.
- Widział je ktoś? - spytał Riker. Wszyscy pokręciliśmy przecząco głowami. - Zakładać kurtki idziemy ich szukać.

**Natalie**
Po naszym wybryku postanowiłyśmy wyjść z domu. Tak będzie bezpieczniej niż w domu gdyby nas znaleźli.
- Dziewczyny gdzie my idziemy? - spytała Olivia.
- Powiem ci że sama nie wiem. - oznajmiłam po chwili. Nagle usłyszałyśmy dźwięk telefonu.
- To mój, Riker dzwoni. Co zrobić? - spytała Oli.
- Nie odbieraj. Pewnie skapnęli się że nie ma nas w domu. - powiedziała Rydel.
- Wyśle mu sms'a okey? Może z jakąś wskazówką? Dajmy im się pomęczyć..

**Riker**
- Chłopaki mam sms'a ok Olivi.
- Co pisze? - zaciekawili się.
- '' Szukajcie wskazówki tam gdzie na świeżym powietrzu usiąść można". - przeczytałem na głos.
- Co? Nie rozumiem. - odparł Rocky.
- Idioci. 'Gdzie na świeżym powietrzu usiąść można'. To musi być jakaś ławka na podwórku ale gdzie? - w końcu Ross zabrał głos.
- Park! Wskazówka musi być w parku! - wydarł się Ell.
- Dobry pomysł! Kierunek park. - potwierdził Rocky.
- Chwila a dom zostawiamy otwarty? - spytałem.
- Tu są chyba klucze od domu. - Ross wskazał palcem na przedmiot na półce. Złapałem klucze zamknąłem dom i wszyscy ruszyliśmy  w kierunku parku.
  Dotarliśmy na miejsce po pięciu minutach. Każdy z nas musiał przejrzeć każdą ławkę. Na jednej na końcu parku ujrzeliśmy karteczkę. Skąd one wzięły do jasnej cholery kartkę?! I skąd długopis?!
- ' Dobra chłopaki koniec tych wskazówek. Jeśli to czytacie to nie jesteście tacy głupi jak myślałyśmy bo znaleźliście ją. BRAVO! A teraz się odwróćcie' - przeczytałem.
- BUU! - krzyknął ktoś za nami. Wszyscy jak na raz krzyknęliśmy z przerażenia.
- Ja pierdziele chłopaki to my. - powiedziała Rydel.
- Nigdy więcej nas nie straszcie! I za ten makijaż się zemścimy! - krzyknąłem.
- I mówi to gość co sam sobie wymyślił tą grę! - tym razem głos zabrała Olivia.
- Oj dobra! Teraz chodźmy to domu bo mi nogi odpadają! - Znów tym razem zwartą i pełną grupą ruszyliśmy do domu. Po kolei ustaliliśmy kto idzie do łazienki. Gdy wszyscy byliśmy gotowi poszliśmy spać. Dziewczyny do pokoju Olivi a my spaliśmy w salonie. Ale niech sobie nie myślą my i tak się zemścimy. A nasze zemsta będzie o wiele, wiele gorsza. Mogę im to obiecać...

***
Rozdział 7! <3 Nie wiem czy wam sie podoba
czy nie ale mi wcale! ;C
Ale nie o to!
Dzisiaj urodziny obchodzi nasz kochamy Riker <3
Matko to już 24! <33
Chłopak tak szybko dorasta :c
Mi nie zostało nic innego jak życzyć mu
dalszych sukcesów z zespołem,
szczęścia z Savannah, no i wszystkiego
co najlepsze <33

To do następnego! Całuski <3 :*
~ Tulimiś




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz