piątek, 25 września 2015

Rozdział 2

Siedzimy koło ogniska. Tak, zapaliliśmy ognisko na plaży. Nie typowo ale fajnie. Ale coś nie daje mi spokoju, raczej ktoś. Ross, ten blondyn. Ciągle patrzy na mnie jak na jak na niesamowite stworzenie, które widzi pierwszy raz w życiu. Czuje się jakoś nieswojo. Poznałam także resztę. Jak dobrze pamiętam to Riker, Rydel, Rocky to rodzina z Ross'em a Ellington to ich przyjaciel. Są fajni ale nie chcę się z nimi za bardo zaprzyjaźniać. Boje się.
- Ejj.. Olivia opowiedz coś o sobie bo mało cię znamy. - powiedział Riker. No super! Ale nie grzecznie było by powiedzieć że nie chce. Więc chcą nie chcąc zaczęłam swój monolog.
- Ymm.. Jestem Olivia Evans. Mam 17 lat. Dzisiaj przeprowadziłam się do Los Angeles z New York'u z bratem i mamą. To chyba tyle. - oznajmiłam na jednym wdechu. Jeszcze trochę i bym tam zemdlała.
- Olivia.. Ładne imię. - powiedział Ross. Tak.. Teraz będzie mi komplementy prawił. Ja nie chcę! Może i jest ładny, ma śliczne blond włosy, czekoladowe oczy... - Nie ogarnij się Oliwia - skarciłam się w myślach. Ja nie mogę się w nim zakochać. Potem go zranię a tego nie chcę. Poczułam jednak że blondyn przysuwa się bliże mnie. Próbowałam się oddalić gdy w końcu spotkałam się z ramieniem mojej przyjaciółki. Nie mam odwrotu poczułam ciepły oddech na mojej szyi. On  jest za blisko. Zdecydowanie za blisko.
- Olivia.. Ładne imię.. - szepnął mi na ucho. Znów to samo. A ja? Podniosłam tylko głowę uśmiechnęłam się do niego sztucznie i znów popatrzyłam w morze. Słońce pięknie odbijało się od tafli wody. Mogła bym tutaj zostać już na zawsze. Słońce pomału chyli się ku dołowi...
Wszystko co piękne wszystko co piękne szybko się kończy.. Wiem coś o tym. Nagle poczułam coś na udzie. To ręka tego blondaska. Tylko nie to! Czy on kiedykolwiek się odczepi?! Szybko zsunęłam jego rękę ale nie dawał za wygraną. Ciągle kładł ją na moim udzie. Boże! Ile można! Czy ten człowiek jest nie kumaty że go odtrącam! Ughh!
- Boisz się mnie? - spytał szeptem chyba smutno. Przekręciłam głową na boki z znak 'nie'. Na jego twarzy zagościł uśmiech i znów nie bezpiecznie zaczął się do mnie zbliżać.
- Emm.. Idę się przejść. - powiedziałam, szybko zrywając się z miejsca.
- Okey ale nie chodź daleko bo się zgubisz. - powiedziała żartobliwie Rydel. Uśmiechnęłam się jedynie do niej. Ten uśmiech był przynajmniej szczery. Nie zwracając uwagi na nic ruszyłam przed siebie. Poszłam do ścieżki, która prowadzi przez las. Nie ukrywam boję się chodzić przez las. Tym bardziej że jest już ciemno. Nie wiem co teraz robić.. Iść albo nie..
- Boisz się iść przez las? - usłyszałam za sobą znajomy mi głos.. Odwróciłam się ale to był błąd. Centralnie za mną stał Ross. Nasze czoła praktycznie stykały. Lekki zarys jego sylwetki był bardzo blisko mnie. I to po raz kolejny. To wszystko nie może się tak skończyć. Nie mogę dawać mu znaków, nadziei bo wiem że w końcu odejdę... Nie chcę by cierpiał. Nie chcę by ktokolwiek przeze mnie cierpiał. To nie było by sprawiedliwe. Wystarczy mi to że się znamy. Dla mnie to i tak za dużo. On ma całe życie przed sobą.. Ma kochające rodzeństwo, też mam brat ale to nie to samo. Oni traktują się na równi a ja? Ja przez mojego brata jestem bardziej rozpieszczana niż jakaś księżniczka! Nie chcę litości! Nie chcę! Nienawidzę nie równego traktowania. .. Bardziej jednak boję się o to że moi znajomi i przyjaciółka nie wiedzą o chorobie. Boję się jak zareagują na tą wieść. Nie chcę żeby się ode mnie odwrócili albo co gorsza się nade mną litowali. Wszyscy się nade mną litują. Nawet w moje starej szkole nauczycie się nade mną litowali. Nikt nie widział że jestem chora, nikt z uczniów jednak nauczyciele owszem. Jeśli mieliśmy pisać sprawdzian a ja go kompletnie zawaliłam i tak dostawałam czwórki czy piątki. Dlatego wszyscy mnie nie lubili. Uważali że to ja podlizuję się nauczycielom. Że robię słodkie oczka i już załatwiam sobie piękne oceny. Ale czy ja tego chciałam? Oczywiście że nie. Chciałam być traktowana jak wszyscy... Jednak mi się to nie udało. Wszyscy ze mnie szydzili, opluwali ale nie widzieli co ja tak na prawdę czuje... Nie wiedzieli o tym jak bardzo mnie ranią i co gorsza nie widzieli o sytuacji z moim zdrowiem. Ale po co mieli wiedzieć? Z każdym dniem wyśmiewanie stawało się jeszcze głośniejsze. Nie kończyło się tylko na słowach raz w 3 gimnazjum chłopaki z mojej klasy zamknęli mnie w szkolnej szafce. Prawda że fajnie? Nie ważne że prosiłam, płakałam i tak zrobili swoje. Siedziałam tak jakieś 2 godzimy aż w końcu nauczyciele usłyszeli moje krzyki i mnie wypuścili i tak jednak nie przyznałam się kto to zrobił nie chciałam kolejnych szyderstw.
Chyba za bardzo cofam się wstecz. Skupmy się na tym co jest teraz. Ciągle z Ross;em patrzymy sobie w oczy. Oczekując jakiejkolwiek reakcji...
- Masz śliczne oczy.. - odzywa się po chwili blondyn.
- Skąd możesz to wiedzieć? Jest ciemno.. - oznajmiłam po chwili.
- Ale ja ich nie muszę widzieć ja wiem że piękna dziewczyna ma piękne oczy. - zatkał mnie. Taki romantyczny się zrobił?
- Emm.. Dzięki.. - powiedziałam a nutką zawahania szybko odsuwając się od niego.
- Olivia.. - zawahał się. - Umówisz się ze mną? - spytał po chwili. A ja? Ja stałam jak słup soli patrząc na niego jak na jakiegoś bezdomnego człowieka.
- Ro.. Ross ja.. ja.. nie mogę. - powiedziałam po chwili.
- Dlacz.. - nie dałam mu dokończyć. Szybko odwróciłam się i pobiegłam przed siebie. Próbował mnie chyba dogonić ale mu się nie udało. Biegłam tak szybko że nie widziałam kompletnie nic...


***
Ta dam! Jest rozdział drugi!
Podoba wam się? Mam nadzieje że tak! <3
Wymęczony ale jest! :) Opłaciło się go napisać.
Tak na spontana zawsze dobry! <3
I jeszcze info. Jeszcze trochę i 30 wrzesień!
Jaram się, się jaram się :D
Dobra wracając jak myślicie
mogła bym tutaj na bloga dodawać
moje krótkie cytaty, które sama wymyśliłam?
Nie wiem czyn to dobry pomysł ale warto próbować. więc
dodam go teraz ! to do następnego całuski :*
~ Tulimiś

A oto on:

                                       " Podobno 'nadzieja umiera ostatnia'.
                                         Moja już odeszła a razem z sobą,              <3!
                                         zabrała całe moje szczęście.. "    

piątek, 18 września 2015

Rozdział 1

Jesteśmy. Jesteśmy w pięknej, słonecznej Californii. Ale czy łatwo będzie zapomnieć o moim mieście rodzinnym? Raczej będzie trudno. Tak? Nigdy się nie przeprowadzałam . Nie wiem jak to jest ale na pewno nie zapomnę miasta, w którym spędziłam tak dużą ilość swojego życia. Domu, w którym stawiałam pierwsze kroki. Bywały także zauroczenia, które teraz są nie pamiętne. Przeżyłam dużo smutnych chwil, dużo rozczarować, było także dużo płaczu. Mogła bym dużo tego wymienić ale zajmijmy się tym co jest teraz.
Stoimy na lotnisku czekając na taksówkę, która ma nas zawieść do kupionego wcześniej przez mamę domu.
- Gdzie jest tak taksówka?! - krzyczała rozzłoszczona Kristen. (mama)
- Mamo bez nerwów zaraz pewnie przyjedzie. - uspokajał ją Zack. No ale w sumie mama ma trochę racji. Dzwoniliśmy po nią jakieś 20 minut temu! Chyba że są korki..
Po kilku minutach taksówka w końcu przyjechała. Wpakowaliśmy wszystkie rzeczy do samochodu i odjechaliśmy.

***
 - Mamo jak tu jest pięknie! - krzyknęłam zadowolona. Ten dom jest.. Taki, taki.. nie wiem jak to określić.. No jak z bajki po prostu! Salon jest ogromny w kolorach beżu. Wszystko jest idealnie. Tylko przydało by się dodać kilka rzeczy. Ale ważne że jest kanapa i telewizja! Tak.. To mi wystarczy.
- Cieszę że ci się podoba... Zobaczymy co powiesz na twój pokój, który jest w pełni urządzony. - zdziwiłam się. Jak to w pełni urządzony? Przez kogo? Że niby jak?
- Jak to w pełni urządzony? Kto to zrobił? - spytałam. Przecież to nie możliwe. Mama na pewno tego nie zrobiła, Zack tym bardziej..
- Moja koleżanka Mieszka w Los Angeles. Ona wszystko urządziła. Mam nadzieje że ci się spodoba. - oznajmiła z uśmiechem. Ja szybko popędziłam zobaczyć jak wygląda moje gniazdko ale najpierw musiałam spytać, które drzwi są do mojego pokoju. Okazało się że są fioletowe. Szybko złapałam za klamkę i zaniemówiłam. Ten pokój był cudowny. Ja nie wiem jak odwdzięczę się mamie. Przecież te wszystkie rzeczy, meble musiały kosztować fortunę! Szybko zrzuciłam z siebie torby i popędziłam szukać mamy. Siedziała na kanapie rozglądając się po pomieszczeniu. Nie zwracając na nic uwagi podbiegłam do niej i mocno przytuliłam.
- Mamo.. Pokój jest piękny. - powiedziałam rozluźniając uścisk. Cieszę się jak dziecko z cukierka.
- Cieszę się że ci się podoba. - oznajmiła śmiejąc się. - Olivia.. Masz w planach zwiedzanie miasta? - spytała.
- Ymm.. Nie wiem.. Nie chce wychodzić w ogóle z domu. - oznajmiłam spuszczając głowę. Niestety taka jest prawda. Nie chcę poznawać nowych ludzi i ogólnie się przywiązywać. Wiem że za niedługo odejdę, dlatego nie chcę poznawać nowych ludzi, nie chcę żeby potem przeze mnie cierpieli.
- Olivia.. Proszę cię.. Wyjdź na dwór. Pozwiedzaj miasto. Nie możesz ciągle siedzieć w domu. - wyraz twarzy mojej memy się zmienił. Była smutna. Przeze mnie..
- No dobra! Ale robię to tylko i wyłącznie dla ciebie. - powiedziałam. Szybko wbiegłam do swojego pokoju, zgarnęłam bluzę, założyłam buty i wyszłam.
Przechadzałam się ulicami Californii. Słońce jeszcze świeciło. Było gorąco nawet za gorąco. Chciałam zmienić piosenkę jednak coś mi nie pozwoliło. Raczej ktoś. Wpadał na mnie a ja upadłam na chodnik. Nie powiem bolało.
- Matko! Ja przepraszam, nie widziałam cię. - histeryzowała. Tak ona. To jakaś brunetka skądś mi się kojarzy ale nie wiem skąd. Podniosłam głowę wyżej by na nią spojrzeć.
- Nie wierze.. - powiedziała z lekkim zaskoczeniem. - Olivia Evans.. - co? Skąd ona zna moje imię?!
- Ymm.. Skąd znasz moje imię? I kto ty w ogóle jesteś? - zapytałam zaskoczona. Kurcze skądś mi się tak dziewczyna kojarzy ale nie wiem skąd!
- Nie pamiętasz mnie? - posmutniała. Ja jedynie pokręciłam przecząco głową. - A pamiętasz taką małą osóbkę, która w trzeciej klasie wjechała w ciebie rowerem? - zaśmiała się.
- Na.. Natalie?! - krzyknęłam zadowolona. Dziewczyna przytaknęła głową po czym wpadłyśmy sobie w ramiona. - To na prawdę ty? - spytałam z niedowierzaniem. - Ale i tak nie zapomnę ci że przez ciebie rozdarłam sobie moją ulubioną sukieneczkę. - powiedziałam oburzona. Może to dziwne ale pamiętam ten dzień idealnie. Po tym wydarzeniu zostałyśmy przyjaciółkami. - No kurczę znów na nie wpadłaś. Jak za dawnych lat. - zaśmiałam się.
- Ech.. Niezdarą się urodziłam, niezdarą zostanę. - odwzajemniła uśmiech.
- A co ty tu w ogóle robisz? Z tego co mi wiadomo w 5 klasie przeprowadziłaś się do San Francisco. - oznajmiłam.
- Tak.. Kolejna przeprowadzka. Nie lubię ich.. - Gadałyśmy dość długo. Okazało się że Natt(Tak mówiła na nią Olivia gdy były małe. Ciągle będzie ją tak nazywała. ~ od aut.) idzie spotkać się ze swoimi znajomymi.
- Ejj Oli (tak mówi na nią Natalie ~ od aut.) chodź ze mną. - zaproponowała.
- Co? Nie.. - powiedziałam. Mówiłam że nie chce poznawać nikogo. Tylko trochę mi przykro że Natalie nie wie nic o mojej chorobie.
- No proszę cię... Tak dawno się nie widziałyśmy chcę to nadrobić. - nalegała. Zrobiła słodkie oczka to zawsze na mnie działało.
- Dobra! Ale tylko na chwilę. - wciąż nie byłam pewna swojej decyzji. Nie mogę tak robić. Nie mogę nikogo potem zranić. Tak nie może być.
Ruszyłyśmy w nie znanym mi jeszcze kierunku. Po drodze opowiadałyśmy co działo się przez te ostatnie kilka lat bez siebie. Oczywiście nie mogłam wspomnieć o chorobie. Nie potrafiłam. Nie chciałam litości. Chciałam żyć tak jak każdy.
Dotarliśmy na miejsce. Okazało się że idziemy na plażę gdzie mają czekać znajomi Natt. Podobno to 4 chłopaków i jedna dziewczyna. Natalie pomachała komuś. Okazała się to grupka raczej tych osób, o których wspominała. Dochodząc do nich trzymałam się boku Natt nawet nie podnosząc głowy. Gdy jednak to zrobiłam moje oczy spotkały się z czekoladowymi tęczówkami pewnego nieznajomego mi chłopaka. Blondyna...

***

CDN :D I jest rozdział 1! :)
Dopiero się rozkręcam więc wiecie
dajcie mi trochę czasu. Jednak mam nadzieje

że rozdział się podoba. Pisany dość długo.
Dość się namęczyłam zważając na to że do
domu po lekcjaach wróciłam o 16;00!
Nienawidzę tego! Mam nadzieje że docenicie

mój trud zostawiając tutaj pod tym postem
komentarzyk.
Jeszcze jedno.. Małymi kroczkami zbliżamy się
do koncertu naszego ulubionego zespołu w Polsce!

Cieszycie się że tutaj do nas wpadną?
bo ja nawet bardzo! :*
Choć niestety nie pojadę na koncert :'(
Cieszy mnie to że nasz miśki o nas pamiętają
i nas odwiedzą! <3 !
To chyba tyle to do następnego! :*
pozdrawiam! :*
~ Tulimiś








sobota, 12 września 2015

Prolog


Przeciągnęłam się ospale na łóżku, powoli otwierając jeszcze ciężkie powieki ale szybko tego pożałowałam. Jasne promienie słońca padały prosto na moją twarz wywołując na niej lekki grymas. W mgnieniu oka znów zakopałam się w stercie pierzyn próbując znów zasnąć. Drzwi zaskrzypiały. Ktoś wszedł do mojego pokoju po cichu. Ja nawet nie mogłam popatrzeć kto.
- Olivia.. Olivia wstawaj. - szturchnęła mnie. Tak to moja mama. Uwielbia budzić mnie wcześnie rano. Nienawidzę tego. Nienawidzę wszystkiego!
- Ymhh.. - mruknęłam niezadowolona. - Czego? - spytałam dość nie mile.
- Dzisiaj wyjeżdżamy pamiętasz? Wstawaj! - powiedziała trochę głośniej ale nadal spokojnie. Tak to już dzisiaj.. Ale nie! Ja nie ruszam się z tego łóżka! Zignorowałam prośbę mamy i znów próbowałam zasnąć. Chyba na marne.
- Olivio Amy Evans! Wstawaj natychmiast! - tak to moje imię. Mama chyba nie była zbyt zadowolona. Ściągnęła ze mnie kołdrę i kazała pomaszerować do łazienki. Za wszelką cenę nie chciałam pokazać jej mojego wyrazu twarzy Szybko znalazłam jakiś zestaw, który składał się z krótkich spodenek oraz trochę dużej bluzki. Weszłam do łazienki stając przy lustrze. Wystraszyłam się tego jak wyglądam. Podpuchnięte oczy od płaczu. Czerwone policzki. Włosy w kompletnym nieładzie. Znów cała nieprzespana noc, znów przepłakana noc. Szybko ściągnęłam ze siebie ubrania oraz bieliznę wskakując pod prysznic. Odkręciłam kurek a ciepła woda lunęła na moje ciało. Szybko umyłam włosy i przemyłam ciało żelem pod prysznic. Zakręciłam wodę wychodząc z kabiny. Wytarłam mokre ciało zakładając wybrany zestaw. Zrobiłam jeszcze lekki makijaż i wysuszyłam włosy. Wyszłam z łazienki kierując się do kuchni.
- Hey siostra przygotowałem ci śniadanie. - uśmiechnęła się Zack. Mój brat. Jest kochany i bardzo o mnie dba. Czasami nawet za bardzo.
- Zack nie jestem głodna. - powiedziałam siadając na blacie kuchennym.
- Oli proszę cię. Zjedz coś. Przecież musisz mieć dużo siły, w końcu jesteś... - przerwałam mu.
- I co z tego?! Jestem chora ale nie potrzebuje twojej litości! Ani twojej ani nikogo innego! Mam swoje zakichane życie i będę robiła z nim co będę chciała! Nie martw się już nie długo będziesz musiał się nade mną litować! - krzyknęłam i wybiegłam z kuchni prosto do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżku i najprościej w świecie zaczęłam płakać. Nie rozumiem dlaczego wszyscy się nade mną tak litują. Jestem chora. Nieuleczalnie. Ale nie potrzebuję ich pomocy. Mam 17 lat i będę obchodziła się z nim jak tylko będę chciała. Moje życie, moja sprawa i moje zakochane wybory.
Moje myśli przerwało pukanie do drzwi. Powiedziałam krótkie 'proszę' a do mojego pokoju wpadł Zack.
- Hey Oli. Nie płacz ja przepraszam. - powiedział cicho dosiadając się do mnie, Szybko przytuliłam się do niego jak do pluszowego misia. - Musimy się zbierać zaraz wyjazd. - oznajmił cicho gładząc moje włosy. Wyswobodziłam się z jego objęć i złapałam walizki które spakowałam już wczoraj. Brat pomógł mi je znieść na dół po czym szybko zjadłam śniadanie, które mi przygotował. Porozmawialiśmy chwilę po czym wynieśliśmy wszystkie walizki na zewnątrz. Mama zamówiła taksówkę która przed naszym domem była po 10 minutach. Zamknęłam szybko drzwi domu ostatni raz zaglądając co się a nim znajduję. Po zamknięciu wpakowałam się do taksówki i ruszyliśmy w kierunku lotniska. Wysiadając moja mama zapłaciła kierowcy po czym cała nasza 3 udała się na pokład samolotu. Usiadłam z Zack'iem a mama dwa miejsce przed nami. Usłyszeliśmy że mamy zapiąć pasy. Uczyniliśmy to co nam kazano a metalowy ptak wzbił się w powietrze. Ostatni raz popatrzyłam na mój kochany New York po czym zniknął z mojego pola widzenia.
Będę za nim tęskniła.
Będę tęskniła za miejscem, w którym się wychowałam.
Resztę mojego krótkiego życia spędzę z Los Angeles...



****
A oto i prolog! Mam nadzieje że się podoba! <3
Trochę wymęczony ale jest.
Krótka informacja 'Oli' to sktót od imienia 'Olivia'
To tak witam na moim nowym blogu kochani.
Mam nadzieję że moje ff o R5 się spodoba.
Będzie trochę smutne ale i trochę radosne.
Nie będę zdradzała szczegółów.
To do następnego moje Tulimisie <3
Całuski :*
~ Tulimiś


















Bohaterowie


Imię: Olivia Amy
Nazwisko: Evans
Data i miejsce urodzenia: 14.07.1998r. (New York)
Rodzina i rodzeństwo: starszy o rok brat
Zack oraz matka Kristen.
Ciekawostki: czasami bywa bardzo zamknięta w sobie.
Straciła ojca w wypadku ale skrywa
także coś o czym nie chcę nikomu powiedzieć.
Tylko rodzina wiem o co chodzi
Nienawidzi litości i za wszelką cenę chce jej uniknąć.
Nie chcę nawiązywać nowych znajomości.
Przeprowadzi się.
Pewnie ktoś przewróci jej życie o 180 stopni.







Imię: Natalie Ashley
Nazwisko: Blue
Data i miejsce urodzenia: 02.05.1998r. (Los Angeles)
Rodzina i rodzeństwo: ma młodszą o 2 lata siostrę
Liv oraz rodzice Alice i Jack.
Ciekawostki: Pozna Olivie w Los Angeles.
Z czasem się zaprzyjaźnią.
Uwielbia poznawać nowych ludzi,
jest otwarta na świat. Jest szalona i bardzo to lubi.
Ma mnóstwo przyjaciół, którzy zawsze ją wspierają.



Imię: Zack Lucas
Nazwisko: Evans
Data i miejsce urodzenia: 06.07.1997r. (New York)
Rodzina i rodzeństwo: młodsza siostra Olivia
matka Kristen.
Ciekawostki: jest przeciętnym chłopakiem,
który najbardziej na świecie
kocha swoją siostrę.
Stracił ojca w wypadku.
Będzie musiał się przeprowadzić.



Imię: Ross Shor
Nazwisko: Lynch
Data i miejsce urodzenia: 29.12.1998 (Littleton)
(wiek obniżony do celów bloga)
Rodzice i rodzeństwo: starszy o 4 lata brat Riker,
starsza o 2 lata siostra Rydel, starszy o rok brat Rocky,
młodszy o 2 lata brat Ryland oraz rodzice
Stormie i Mark.
Ciekawostki: jest aktorem i piosenkarzem.
Kocha muzykę, ma zespół wraz ze swoim rodzeństwem
i przyjacielem Ellingtonem.
Nie ma dziewczyny ale nie wiadomo,
wszystko może się zmienić.
W domu mieszka jeszcze z Ell'em.
Teraz mieszka w Los Angeles.
Jedna mała osoba może dużo w jego życiu
zmienić.




Imię: Riker Anthony
Nazwisko: Lynch
Data i miejsce urodzenia: 08.11.1994r. (Littleton)
(wiek obniżony do celów bloga)
Rodzina i rodzeństwo: Młodsza siostra Rydel,
młodszy brat Rocky, młodszy brat Ross, młodszy brat
Ryland, rodzice Stormie i Mark.
Ciekawostki: Kocha muzykę ma zespół R5.
Nie ma dziewczyny ale wszystko może się
zmienić.
Ma wielu prawdziwych przyjaciół
i bardzo duże poczucie humory.
Przy nim nie da się nudzić.
W domu mieszka jeszcze z Ellington'em.





Imię: Rydel Mary
Nazwisko: Lynch
Data i miejsce urodzenia: 09.08. 19996r. (Littleton)
(wiek obniżony do celów bloga)
Rodzina i rodzeństwo: starszy brat Riker,
młodszy brat Rocky, młodszy brat Ross,
młodszy brat Ryland . Rodzice Stormie i Mark.
Ciekawostki: Jest najbardziej odpowiedzialną osobą
z rodzeństwa. Kocha muzykę. Ma zespół R5 wraz
ze swoim rodzeństwem(prócz Rylanda) i przyjacielem 
Ellingtonem.
Nie ma chłopaka ale bardzo podoba jej się
Ellington.
Ma wielu przyjaciół.
Mieszka jeszcze z Ratliff'em




Imię: Rocky Mark
Nazwisko: Lynch
Data i miejsce urodzenia: 01.11.1997r. (Littleton)
(Wiek obniżony do celów bloga)
Rodzina i rodzeństwo: starszy brat Riker, starsza siostra Rydel,
młodszy brat Ross, młodszy brat Ryland, rodzice
Stormie i Mark.
Ciekawostki: Jest mało odpowiedzialny i bardzo
roztrzepany. Kocha muzykę, ma zespół
R5. Uwielbia się wygłupiać
ale w niektórych momentach
potrafi być poważny.
Ellington to jego najlepszy przyjaciel, z którym mieszka
jeszcze w domu.








Imię: Ellington Lee
Nazwisko: Ratliff
Data i miejsce urodzenia: 14.04.1996r. (Los Angeles)
(wiek obniżony do celów bloga)
Rodzina i rodzeństwo: -------- (nie ma)
Ciekawostki: Jest bardzo mało odpowiedzialny.
Kocha muzykę, ma zespół.
Ma ogromne poczucie humoru
i dlatego wszyscy go kochają.
Mieszka razem z Lynch'ami w domu.
Stracił rodziców.
Podoba mu się Rydel.





Imię: Ryland Michael
Nazwisko: Lynch
Data i miejsce urodzenia: 17.04.2000r. (Littleton)
(wiek obniżony do celów bloga)
Rodzice i rodzeństwo: starsze rodzeństwo:
Riker,Rydel,Rocky,Ross.
Ciekawostki: Jest Dj'em. Kocha muzykę
na swój własny sposób.
Ma wielu przyjaciół a tym Ellingtona,
który mieszka razem z nimi w domu.
Choć jest najmłodszy z rodzeństwa
jest odpowiedzialny.
Nie ma dziewczyny.








Imiona: Stormie i Mark Lynch.
Ciekawostki: Mają 5 dzieci.
Ellingtona traktują jak swojego syna, mieszka
z nimi po ty jak dowiedzieli się że jego rodzice
zginęli. Mark jest menagerem zespołu R5
a Stormie zajmuję się
ich ubiorami i itd. przed koncertami.











Imię i nazwisko: Kristen Evans.
Ciekawostki: Ma 2 dzieci. Olivie i Zack'a.
Kocha ich ponad wszystko.
Straciła męża w wypadku.
Stara nie pokazywać dziecią
tego jak bardzo jej przykro z tego powodu.









****
I oto bohaterowie!
Chciałam was poinformować o tym że
choć w bohaterach znajduję się cały zespół R5
oraz Stromie i Mark nie będą oni często
pojawiali się w opowiadaniu.
Jeśli z moim ff pojawią się nowe osoby dodam ich do
bohaterów.
Prolog niebawem! <3
~ Tulimiś












piątek, 11 września 2015

Cześć ;3

Może krótko o sobie. Mam na imię Magda mam 12 lat i będę tutaj pisała FanFiction o R5 ;) W opowiadaniu będą pojawiały się różne emocje na pewno : radość, smutek oraz rozpacz. Będzie to typowe. Mam nadzieję że opowiadanie się spodoba. Nie wiem kiedy pojawi się prolog. Mam nadzieje że nie bawem! :) Do następnego posta!
~ Tulimiś