piątek, 25 września 2015

Rozdział 2

Siedzimy koło ogniska. Tak, zapaliliśmy ognisko na plaży. Nie typowo ale fajnie. Ale coś nie daje mi spokoju, raczej ktoś. Ross, ten blondyn. Ciągle patrzy na mnie jak na jak na niesamowite stworzenie, które widzi pierwszy raz w życiu. Czuje się jakoś nieswojo. Poznałam także resztę. Jak dobrze pamiętam to Riker, Rydel, Rocky to rodzina z Ross'em a Ellington to ich przyjaciel. Są fajni ale nie chcę się z nimi za bardo zaprzyjaźniać. Boje się.
- Ejj.. Olivia opowiedz coś o sobie bo mało cię znamy. - powiedział Riker. No super! Ale nie grzecznie było by powiedzieć że nie chce. Więc chcą nie chcąc zaczęłam swój monolog.
- Ymm.. Jestem Olivia Evans. Mam 17 lat. Dzisiaj przeprowadziłam się do Los Angeles z New York'u z bratem i mamą. To chyba tyle. - oznajmiłam na jednym wdechu. Jeszcze trochę i bym tam zemdlała.
- Olivia.. Ładne imię. - powiedział Ross. Tak.. Teraz będzie mi komplementy prawił. Ja nie chcę! Może i jest ładny, ma śliczne blond włosy, czekoladowe oczy... - Nie ogarnij się Oliwia - skarciłam się w myślach. Ja nie mogę się w nim zakochać. Potem go zranię a tego nie chcę. Poczułam jednak że blondyn przysuwa się bliże mnie. Próbowałam się oddalić gdy w końcu spotkałam się z ramieniem mojej przyjaciółki. Nie mam odwrotu poczułam ciepły oddech na mojej szyi. On  jest za blisko. Zdecydowanie za blisko.
- Olivia.. Ładne imię.. - szepnął mi na ucho. Znów to samo. A ja? Podniosłam tylko głowę uśmiechnęłam się do niego sztucznie i znów popatrzyłam w morze. Słońce pięknie odbijało się od tafli wody. Mogła bym tutaj zostać już na zawsze. Słońce pomału chyli się ku dołowi...
Wszystko co piękne wszystko co piękne szybko się kończy.. Wiem coś o tym. Nagle poczułam coś na udzie. To ręka tego blondaska. Tylko nie to! Czy on kiedykolwiek się odczepi?! Szybko zsunęłam jego rękę ale nie dawał za wygraną. Ciągle kładł ją na moim udzie. Boże! Ile można! Czy ten człowiek jest nie kumaty że go odtrącam! Ughh!
- Boisz się mnie? - spytał szeptem chyba smutno. Przekręciłam głową na boki z znak 'nie'. Na jego twarzy zagościł uśmiech i znów nie bezpiecznie zaczął się do mnie zbliżać.
- Emm.. Idę się przejść. - powiedziałam, szybko zrywając się z miejsca.
- Okey ale nie chodź daleko bo się zgubisz. - powiedziała żartobliwie Rydel. Uśmiechnęłam się jedynie do niej. Ten uśmiech był przynajmniej szczery. Nie zwracając uwagi na nic ruszyłam przed siebie. Poszłam do ścieżki, która prowadzi przez las. Nie ukrywam boję się chodzić przez las. Tym bardziej że jest już ciemno. Nie wiem co teraz robić.. Iść albo nie..
- Boisz się iść przez las? - usłyszałam za sobą znajomy mi głos.. Odwróciłam się ale to był błąd. Centralnie za mną stał Ross. Nasze czoła praktycznie stykały. Lekki zarys jego sylwetki był bardzo blisko mnie. I to po raz kolejny. To wszystko nie może się tak skończyć. Nie mogę dawać mu znaków, nadziei bo wiem że w końcu odejdę... Nie chcę by cierpiał. Nie chcę by ktokolwiek przeze mnie cierpiał. To nie było by sprawiedliwe. Wystarczy mi to że się znamy. Dla mnie to i tak za dużo. On ma całe życie przed sobą.. Ma kochające rodzeństwo, też mam brat ale to nie to samo. Oni traktują się na równi a ja? Ja przez mojego brata jestem bardziej rozpieszczana niż jakaś księżniczka! Nie chcę litości! Nie chcę! Nienawidzę nie równego traktowania. .. Bardziej jednak boję się o to że moi znajomi i przyjaciółka nie wiedzą o chorobie. Boję się jak zareagują na tą wieść. Nie chcę żeby się ode mnie odwrócili albo co gorsza się nade mną litowali. Wszyscy się nade mną litują. Nawet w moje starej szkole nauczycie się nade mną litowali. Nikt nie widział że jestem chora, nikt z uczniów jednak nauczyciele owszem. Jeśli mieliśmy pisać sprawdzian a ja go kompletnie zawaliłam i tak dostawałam czwórki czy piątki. Dlatego wszyscy mnie nie lubili. Uważali że to ja podlizuję się nauczycielom. Że robię słodkie oczka i już załatwiam sobie piękne oceny. Ale czy ja tego chciałam? Oczywiście że nie. Chciałam być traktowana jak wszyscy... Jednak mi się to nie udało. Wszyscy ze mnie szydzili, opluwali ale nie widzieli co ja tak na prawdę czuje... Nie wiedzieli o tym jak bardzo mnie ranią i co gorsza nie widzieli o sytuacji z moim zdrowiem. Ale po co mieli wiedzieć? Z każdym dniem wyśmiewanie stawało się jeszcze głośniejsze. Nie kończyło się tylko na słowach raz w 3 gimnazjum chłopaki z mojej klasy zamknęli mnie w szkolnej szafce. Prawda że fajnie? Nie ważne że prosiłam, płakałam i tak zrobili swoje. Siedziałam tak jakieś 2 godzimy aż w końcu nauczyciele usłyszeli moje krzyki i mnie wypuścili i tak jednak nie przyznałam się kto to zrobił nie chciałam kolejnych szyderstw.
Chyba za bardzo cofam się wstecz. Skupmy się na tym co jest teraz. Ciągle z Ross;em patrzymy sobie w oczy. Oczekując jakiejkolwiek reakcji...
- Masz śliczne oczy.. - odzywa się po chwili blondyn.
- Skąd możesz to wiedzieć? Jest ciemno.. - oznajmiłam po chwili.
- Ale ja ich nie muszę widzieć ja wiem że piękna dziewczyna ma piękne oczy. - zatkał mnie. Taki romantyczny się zrobił?
- Emm.. Dzięki.. - powiedziałam a nutką zawahania szybko odsuwając się od niego.
- Olivia.. - zawahał się. - Umówisz się ze mną? - spytał po chwili. A ja? Ja stałam jak słup soli patrząc na niego jak na jakiegoś bezdomnego człowieka.
- Ro.. Ross ja.. ja.. nie mogę. - powiedziałam po chwili.
- Dlacz.. - nie dałam mu dokończyć. Szybko odwróciłam się i pobiegłam przed siebie. Próbował mnie chyba dogonić ale mu się nie udało. Biegłam tak szybko że nie widziałam kompletnie nic...


***
Ta dam! Jest rozdział drugi!
Podoba wam się? Mam nadzieje że tak! <3
Wymęczony ale jest! :) Opłaciło się go napisać.
Tak na spontana zawsze dobry! <3
I jeszcze info. Jeszcze trochę i 30 wrzesień!
Jaram się, się jaram się :D
Dobra wracając jak myślicie
mogła bym tutaj na bloga dodawać
moje krótkie cytaty, które sama wymyśliłam?
Nie wiem czyn to dobry pomysł ale warto próbować. więc
dodam go teraz ! to do następnego całuski :*
~ Tulimiś

A oto on:

                                       " Podobno 'nadzieja umiera ostatnia'.
                                         Moja już odeszła a razem z sobą,              <3!
                                         zabrała całe moje szczęście.. "    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz