- Olivia.. Olivia wstawaj. - szturchnęła mnie. Tak to moja mama. Uwielbia budzić mnie wcześnie rano. Nienawidzę tego. Nienawidzę wszystkiego!
- Ymhh.. - mruknęłam niezadowolona. - Czego? - spytałam dość nie mile.
- Dzisiaj wyjeżdżamy pamiętasz? Wstawaj! - powiedziała trochę głośniej ale nadal spokojnie. Tak to już dzisiaj.. Ale nie! Ja nie ruszam się z tego łóżka! Zignorowałam prośbę mamy i znów próbowałam zasnąć. Chyba na marne.
- Olivio Amy Evans! Wstawaj natychmiast! - tak to moje imię. Mama chyba nie była zbyt zadowolona. Ściągnęła ze mnie kołdrę i kazała pomaszerować do łazienki. Za wszelką cenę nie chciałam pokazać jej mojego wyrazu twarzy Szybko znalazłam jakiś zestaw, który składał się z krótkich spodenek oraz trochę dużej bluzki. Weszłam do łazienki stając przy lustrze. Wystraszyłam się tego jak wyglądam. Podpuchnięte oczy od płaczu. Czerwone policzki. Włosy w kompletnym nieładzie. Znów cała nieprzespana noc, znów przepłakana noc. Szybko ściągnęłam ze siebie ubrania oraz bieliznę wskakując pod prysznic. Odkręciłam kurek a ciepła woda lunęła na moje ciało. Szybko umyłam włosy i przemyłam ciało żelem pod prysznic. Zakręciłam wodę wychodząc z kabiny. Wytarłam mokre ciało zakładając wybrany zestaw. Zrobiłam jeszcze lekki makijaż i wysuszyłam włosy. Wyszłam z łazienki kierując się do kuchni.
- Hey siostra przygotowałem ci śniadanie. - uśmiechnęła się Zack. Mój brat. Jest kochany i bardzo o mnie dba. Czasami nawet za bardzo.
- Zack nie jestem głodna. - powiedziałam siadając na blacie kuchennym.
- Oli proszę cię. Zjedz coś. Przecież musisz mieć dużo siły, w końcu jesteś... - przerwałam mu.
- I co z tego?! Jestem chora ale nie potrzebuje twojej litości! Ani twojej ani nikogo innego! Mam swoje zakichane życie i będę robiła z nim co będę chciała! Nie martw się już nie długo będziesz musiał się nade mną litować! - krzyknęłam i wybiegłam z kuchni prosto do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżku i najprościej w świecie zaczęłam płakać. Nie rozumiem dlaczego wszyscy się nade mną tak litują. Jestem chora. Nieuleczalnie. Ale nie potrzebuję ich pomocy. Mam 17 lat i będę obchodziła się z nim jak tylko będę chciała. Moje życie, moja sprawa i moje zakochane wybory.
Moje myśli przerwało pukanie do drzwi. Powiedziałam krótkie 'proszę' a do mojego pokoju wpadł Zack.
- Hey Oli. Nie płacz ja przepraszam. - powiedział cicho dosiadając się do mnie, Szybko przytuliłam się do niego jak do pluszowego misia. - Musimy się zbierać zaraz wyjazd. - oznajmił cicho gładząc moje włosy. Wyswobodziłam się z jego objęć i złapałam walizki które spakowałam już wczoraj. Brat pomógł mi je znieść na dół po czym szybko zjadłam śniadanie, które mi przygotował. Porozmawialiśmy chwilę po czym wynieśliśmy wszystkie walizki na zewnątrz. Mama zamówiła taksówkę która przed naszym domem była po 10 minutach. Zamknęłam szybko drzwi domu ostatni raz zaglądając co się a nim znajduję. Po zamknięciu wpakowałam się do taksówki i ruszyliśmy w kierunku lotniska. Wysiadając moja mama zapłaciła kierowcy po czym cała nasza 3 udała się na pokład samolotu. Usiadłam z Zack'iem a mama dwa miejsce przed nami. Usłyszeliśmy że mamy zapiąć pasy. Uczyniliśmy to co nam kazano a metalowy ptak wzbił się w powietrze. Ostatni raz popatrzyłam na mój kochany New York po czym zniknął z mojego pola widzenia.
Będę za nim tęskniła.
Będę tęskniła za miejscem, w którym się wychowałam.
Resztę mojego krótkiego życia spędzę z Los Angeles...
****
A oto i prolog! Mam nadzieje że się podoba! <3
Trochę wymęczony ale jest.
Krótka informacja 'Oli' to sktót od imienia 'Olivia'
To tak witam na moim nowym blogu kochani.
Mam nadzieję że moje ff o R5 się spodoba.
Będzie trochę smutne ale i trochę radosne.
Nie będę zdradzała szczegółów.
To do następnego moje Tulimisie <3
Całuski :*
~ Tulimiś
Wow!
OdpowiedzUsuńZapowiada sie ciekawie :)
Prolog wyszedł ci swietnie :) Wciąga :)
Już nie mogę się doczekać Nexta :) Fajnie,fajnie hah :)
To dużo,dużo weny :) I mam nadzieje do następnego ;)
Pozdrawiam Gabi <3
Ciekawe się zapowiada ;p
OdpowiedzUsuń