piątek, 18 września 2015

Rozdział 1

Jesteśmy. Jesteśmy w pięknej, słonecznej Californii. Ale czy łatwo będzie zapomnieć o moim mieście rodzinnym? Raczej będzie trudno. Tak? Nigdy się nie przeprowadzałam . Nie wiem jak to jest ale na pewno nie zapomnę miasta, w którym spędziłam tak dużą ilość swojego życia. Domu, w którym stawiałam pierwsze kroki. Bywały także zauroczenia, które teraz są nie pamiętne. Przeżyłam dużo smutnych chwil, dużo rozczarować, było także dużo płaczu. Mogła bym dużo tego wymienić ale zajmijmy się tym co jest teraz.
Stoimy na lotnisku czekając na taksówkę, która ma nas zawieść do kupionego wcześniej przez mamę domu.
- Gdzie jest tak taksówka?! - krzyczała rozzłoszczona Kristen. (mama)
- Mamo bez nerwów zaraz pewnie przyjedzie. - uspokajał ją Zack. No ale w sumie mama ma trochę racji. Dzwoniliśmy po nią jakieś 20 minut temu! Chyba że są korki..
Po kilku minutach taksówka w końcu przyjechała. Wpakowaliśmy wszystkie rzeczy do samochodu i odjechaliśmy.

***
 - Mamo jak tu jest pięknie! - krzyknęłam zadowolona. Ten dom jest.. Taki, taki.. nie wiem jak to określić.. No jak z bajki po prostu! Salon jest ogromny w kolorach beżu. Wszystko jest idealnie. Tylko przydało by się dodać kilka rzeczy. Ale ważne że jest kanapa i telewizja! Tak.. To mi wystarczy.
- Cieszę że ci się podoba... Zobaczymy co powiesz na twój pokój, który jest w pełni urządzony. - zdziwiłam się. Jak to w pełni urządzony? Przez kogo? Że niby jak?
- Jak to w pełni urządzony? Kto to zrobił? - spytałam. Przecież to nie możliwe. Mama na pewno tego nie zrobiła, Zack tym bardziej..
- Moja koleżanka Mieszka w Los Angeles. Ona wszystko urządziła. Mam nadzieje że ci się spodoba. - oznajmiła z uśmiechem. Ja szybko popędziłam zobaczyć jak wygląda moje gniazdko ale najpierw musiałam spytać, które drzwi są do mojego pokoju. Okazało się że są fioletowe. Szybko złapałam za klamkę i zaniemówiłam. Ten pokój był cudowny. Ja nie wiem jak odwdzięczę się mamie. Przecież te wszystkie rzeczy, meble musiały kosztować fortunę! Szybko zrzuciłam z siebie torby i popędziłam szukać mamy. Siedziała na kanapie rozglądając się po pomieszczeniu. Nie zwracając na nic uwagi podbiegłam do niej i mocno przytuliłam.
- Mamo.. Pokój jest piękny. - powiedziałam rozluźniając uścisk. Cieszę się jak dziecko z cukierka.
- Cieszę się że ci się podoba. - oznajmiła śmiejąc się. - Olivia.. Masz w planach zwiedzanie miasta? - spytała.
- Ymm.. Nie wiem.. Nie chce wychodzić w ogóle z domu. - oznajmiłam spuszczając głowę. Niestety taka jest prawda. Nie chcę poznawać nowych ludzi i ogólnie się przywiązywać. Wiem że za niedługo odejdę, dlatego nie chcę poznawać nowych ludzi, nie chcę żeby potem przeze mnie cierpieli.
- Olivia.. Proszę cię.. Wyjdź na dwór. Pozwiedzaj miasto. Nie możesz ciągle siedzieć w domu. - wyraz twarzy mojej memy się zmienił. Była smutna. Przeze mnie..
- No dobra! Ale robię to tylko i wyłącznie dla ciebie. - powiedziałam. Szybko wbiegłam do swojego pokoju, zgarnęłam bluzę, założyłam buty i wyszłam.
Przechadzałam się ulicami Californii. Słońce jeszcze świeciło. Było gorąco nawet za gorąco. Chciałam zmienić piosenkę jednak coś mi nie pozwoliło. Raczej ktoś. Wpadał na mnie a ja upadłam na chodnik. Nie powiem bolało.
- Matko! Ja przepraszam, nie widziałam cię. - histeryzowała. Tak ona. To jakaś brunetka skądś mi się kojarzy ale nie wiem skąd. Podniosłam głowę wyżej by na nią spojrzeć.
- Nie wierze.. - powiedziała z lekkim zaskoczeniem. - Olivia Evans.. - co? Skąd ona zna moje imię?!
- Ymm.. Skąd znasz moje imię? I kto ty w ogóle jesteś? - zapytałam zaskoczona. Kurcze skądś mi się tak dziewczyna kojarzy ale nie wiem skąd!
- Nie pamiętasz mnie? - posmutniała. Ja jedynie pokręciłam przecząco głową. - A pamiętasz taką małą osóbkę, która w trzeciej klasie wjechała w ciebie rowerem? - zaśmiała się.
- Na.. Natalie?! - krzyknęłam zadowolona. Dziewczyna przytaknęła głową po czym wpadłyśmy sobie w ramiona. - To na prawdę ty? - spytałam z niedowierzaniem. - Ale i tak nie zapomnę ci że przez ciebie rozdarłam sobie moją ulubioną sukieneczkę. - powiedziałam oburzona. Może to dziwne ale pamiętam ten dzień idealnie. Po tym wydarzeniu zostałyśmy przyjaciółkami. - No kurczę znów na nie wpadłaś. Jak za dawnych lat. - zaśmiałam się.
- Ech.. Niezdarą się urodziłam, niezdarą zostanę. - odwzajemniła uśmiech.
- A co ty tu w ogóle robisz? Z tego co mi wiadomo w 5 klasie przeprowadziłaś się do San Francisco. - oznajmiłam.
- Tak.. Kolejna przeprowadzka. Nie lubię ich.. - Gadałyśmy dość długo. Okazało się że Natt(Tak mówiła na nią Olivia gdy były małe. Ciągle będzie ją tak nazywała. ~ od aut.) idzie spotkać się ze swoimi znajomymi.
- Ejj Oli (tak mówi na nią Natalie ~ od aut.) chodź ze mną. - zaproponowała.
- Co? Nie.. - powiedziałam. Mówiłam że nie chce poznawać nikogo. Tylko trochę mi przykro że Natalie nie wie nic o mojej chorobie.
- No proszę cię... Tak dawno się nie widziałyśmy chcę to nadrobić. - nalegała. Zrobiła słodkie oczka to zawsze na mnie działało.
- Dobra! Ale tylko na chwilę. - wciąż nie byłam pewna swojej decyzji. Nie mogę tak robić. Nie mogę nikogo potem zranić. Tak nie może być.
Ruszyłyśmy w nie znanym mi jeszcze kierunku. Po drodze opowiadałyśmy co działo się przez te ostatnie kilka lat bez siebie. Oczywiście nie mogłam wspomnieć o chorobie. Nie potrafiłam. Nie chciałam litości. Chciałam żyć tak jak każdy.
Dotarliśmy na miejsce. Okazało się że idziemy na plażę gdzie mają czekać znajomi Natt. Podobno to 4 chłopaków i jedna dziewczyna. Natalie pomachała komuś. Okazała się to grupka raczej tych osób, o których wspominała. Dochodząc do nich trzymałam się boku Natt nawet nie podnosząc głowy. Gdy jednak to zrobiłam moje oczy spotkały się z czekoladowymi tęczówkami pewnego nieznajomego mi chłopaka. Blondyna...

***

CDN :D I jest rozdział 1! :)
Dopiero się rozkręcam więc wiecie
dajcie mi trochę czasu. Jednak mam nadzieje

że rozdział się podoba. Pisany dość długo.
Dość się namęczyłam zważając na to że do
domu po lekcjaach wróciłam o 16;00!
Nienawidzę tego! Mam nadzieje że docenicie

mój trud zostawiając tutaj pod tym postem
komentarzyk.
Jeszcze jedno.. Małymi kroczkami zbliżamy się
do koncertu naszego ulubionego zespołu w Polsce!

Cieszycie się że tutaj do nas wpadną?
bo ja nawet bardzo! :*
Choć niestety nie pojadę na koncert :'(
Cieszy mnie to że nasz miśki o nas pamiętają
i nas odwiedzą! <3 !
To chyba tyle to do następnego! :*
pozdrawiam! :*
~ Tulimiś








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz