piątek, 9 października 2015

Rozdział 4


Zostaw komentarz. Dla Ciebie to chwila
Dla mnie ogromny uśmiech na twarzy! <3




*Olivia*
   Minął już tydzień. Codzienne spotykanie się z Natalie i jej paczką utwierdzają mnie w tym że ich lubię. Nawet bardzo. Z Rossem jestem coraz bliżej. Nie chcę tego ale gdy jestem przy nim zapominam o Bożym Świecie. Nie wiem co się ze mną po prostu dzieje. Przy nikim nie czuje się tak bezpiecznie i wyjątkowo jak przy nim. Traktuje mnie jak księżniczkę. Najgorsze w tym jest to że mi się to podoba.
    Dzisiaj znów mam się z nim spotkać. Szybko wygramoliłam się z łóżka. Oczywiście nie zapominając o tym by zaliczyć upadek. Podniosłam się i podreptałam do szafy. Mam się ładnie ubrać choć nie wiem dlaczego. Spotykamy się na jednej naszej potajemnej miejscówce w parku. Odkryłam to miejsce oczywiście z Ross'em. Nikt o niej nie wie prócz nas. I właśnie to jest w tym magiczne. Odkryliśmy to miejsce idąc na spacer. Ross przypadkowo potknął się wpadając w krzaki. Pociągnął mnie za sobą po czym sturlaliśmy się po małej górce lądując na miękkiej trawie. A gdy wstaliśmy zobaczyliśmy że jesteśmy w miejscu otoczonym pięknymi wierzbami. Były tak zasadzone jakby na środku miało zostać kółko. Parę razy przyszłam tam sama by wszystko przemyśleć. Gdy nie było mnie w domu on dobrze wiedział gdzie mnie szukać... Dzisiaj mamy się tam spotkać i pogadać a później coś tam porobić.
     Szybko wybrałam zestaw który składał się z białego crop top'a, czarnej spódniczki oraz balerinek. Zeszłam na dół podśpiewując sobie cicho. Weszłam do kuchni stając przed lodówką.
- Hej siostra jak się spało? - spytał mój brat przeciągając się ospale we framudze drzwi.
- Wyśmienicie. - odpowiedziałam wyciągając z szafki mleko. Wyciągnęłam płatki i zalałam je mlekiem.
- coś ty taka z skowronkach i dla kogo się tak odstawiłaś? - spytał z uśmiechem. Teraz zrozumiałam że nawet nie wiem dlaczego się tak ciesze. Przecież to kolejne spotkanie ze znajomymi...
- A wiesz że nie wiem? - odpowiedziałam. - I tak nie pytaj wiem że to ma sens.. - zaśmiałam się jedząc swoje śniadanie.
- Ale ja też nie wiem.. - powiedział przeżuwając swoje śniadanie.
- Ach.. Jesteś głupi wiesz? - powiedziałam żartobliwie odkładając miskę do zmywarki.
- Tak wiem.. Ty też! - po tych słowach pobiegłam do salonu łapiąc najbliższą poduszkę. Cicho zakradłam się znów do kuchni zamachując się i uderzając brata w głowę. Zamach chyba był silny bo upadł na ziemię.
- Ejj! Pogięło cię? - krzyknął.
- Może.. - odpowiedziałam podchodząc do niego i podając mu rękę. Jednak Zack zamiast wstać pociągnął mnie za rękę. Upadłam prosto na niego. Dlaczego on musi taki być?! Gr..
- Idiota.. - mruknęłam podnosząc się z podłogi. Usłyszałam jeszcze krótkie 'dziękuje' i wyszłam z kuchni.
                                                                                                    **

 Zegarek wskazywał godzinę 15;24. Siedziałam w pokoju przyglądając się plakatom wiszącym przede mną na ścianie. Cicho westchnęłam tym razem spoglądając na sufit. Z Ross'em umówiłam się o 16. Mam masę czasu... Ale warto czekać. Nie wiem czemu ale w środku czuje dziwne ciepło. To normalne? Ech.. Nie wiem.. Jeszcze nigdy czegoś takiego nie czułam..
    Postanowiłam teraz się tym nie przejmować. Wstałam z łóżka podchodząc do okna. Pogoda była idealna. Wyszłam na balkon. Przeszedł po mnie przyjemny dreszcz czując lekki wietrzyk. Pełno ludzi chodziło po mieście. Jedni spacerowali, drudzy pośpiesznie spoglądali na zegarek pewnie by się nie spóźnić. Całe miasto tętniło życiem.. Ostatni raz spojrzałam w dół. Potem weszłam do domu znów spoglądając na zegarek. 15;48. No trochę sobie popatrzyłam na tych ludzi. Mam jeszcze 12 minut. Spokojnie zdążę dojście do naszej tajemnej miejscówki. Złapałam małą torebkę po czym wpakowałam do niej telefon, portfel, małą szczotkę do włosów oraz błyszczyk. Gdy się już ogarnęłam zeszłam na dół, i wyszłam z domu. Oczywiście baleriny miałam od początku na sobie. Ruszyłam wolnym krokiem z stronę parku. Lekki wietrzyk rozwiewał moje włosy. Coraz bliżej byłam mojego celu tym bardziej dziwnie się czułam. Stanęłam przed małymi krzaczkami. Odgarnęłam je ręką i po pomału zeszłam po górce. Przeszłam pomiędzy liśćmi wierzby i zamarłam. Na środku można powiedzieć 'kółka' wierzb stał mały stolik z dwoma krzesłami a na nim ciasto, dwa talerze oraz szampan. A kto obok tego? Ross! Stałam w bez ruchu nie wiedząc co po prostu zrobić. To co zrobił było piękne. Samotna łezka spłynęła mi po policzku. Jeszcze nikt nie zrobił czegoś takiego dla mnie.
- Podoba się? - spytał podchodząc do mnie. Poczułam ogarniające mnie ciepło.
- Ja.jaa nie wiem co powiedzieć.. - wyjąkałam się.
- Nic nie mów.. Choć no tu. - powiedział rozkładając swoje ręce. Podeszłam do  niego mocno ściskając. Jego ciepły oddech na mojej szyi poczułam od razu. Ross lekko gładził moje włosy. Czułam się wyjątkowo. Niechętnie oderwałam się od niego spoglądając w jego czekoladowe oczy.
- Masz ochotę na ciasto? - spytał promiennie. Siknęłam głową. Chłopak złapał mnie za rękę pociągając w stronę stolika. Odsunął mi krzesło. Usiadłam na nim a on szybko wskoczyła na drugie. Zaczęliśmy pałaszować. Boże jakie to ciasto było dobre!
- Emm.. Ross? Jakim cudem przytachałeś tu ten stolik i krzesełka? - spytałam kończąc ciasto.
- No nie powiem łatwo nie było ale się udało. - powiedział szczerząc się. Odwzajemniłam jego gest. W jednej chwili wstałam i wolnym krokiem ruszyłam w stronę wierzb, Odgarnęłam rękami liście a moim oczom ukazał się mały strumyczek. Jeszcze nigdy nie widziałam równie pięknego miejsca. W moich snach nawet takich nie było. Poczułam czyjeś ręce na biodrach.
- Pięknie tu prawda? - spytał Ross. Jak tylko kiwnęłam głową. Nie mogłam po prostu nic powiedzieć. Byłam w szoku. - Olivia.. - przeciągnął odwracając mnie w swoją stronę ale nie spojrzałam na niego. Bałam się.. - Olivia spójrz na mnie... - nic.. Nie podniosłam głowy nawet na centymetr. Patrzyłam jedynie na czubki swoich balerinek. Chłopak widząc to podniósł lekko mój podbródek. Musiałam wtedy na niego spojrzeć. Jego czekoladowe oczy było już praktycznie czarne. - Olivia.. Ja chciałem... Ech.. Wiem że wcześniej mi nie wyszło ale proszę cię daj mi szansę. Na prawdę mi się podobasz. Proszę umów się ze mną. Ja.. Jaa daj mi jeszcze jedną szansę.. - powiedział wciąż na mnie patrząc. Znów zamarłam. On na prawdę się stara a ja go po prostu olewam..
- Ross... Jaa.. - wyjąkałam.
- Takk. Wiem nie chcesz. Przepraszam nie pow.. - nie pozwoliłam mu dokończyć.
- Ross zgadzam się.. Umówię się z tobą. - sama nie wierzyłam w to co mówię. Ale on mi się podoba. Nawet bardzo nie mogę go odtrącać.
- Na prawdę? - pisnął jak mała dziewczynka.
- Tak, na prawdę. - powiedziałam z uśmiechem. Chłopak złapał mnie za biodra lekko podnosząc i obracając kilka razy. Śmiałam się jak najęta. Mocno zakręciło mi się w głowie. Chłopak przestał i postawił nie znów na równym podłożu. Próbowałam prosto ustać ale mi się to nie udało. Gdy próbowałam ruszyć z miejsca zachwiałam się i wpadłam prosto w ramiona blondyna. Znów spojrzałam w jego oczy. Jego źrenice gwałtownie się powiększyły. Zaczął się do mnie powoli zbliżać. Tak jak ja do niego. Nie panowałam nad swoim ciałem. Byliśmy milimetry od siebie. Nasze czoła się stykały. W końcu to nastąpiło. Nie wierze pocałowałam Ross'a.  Chłopaka którego nie dawno odtrącałam. On jest wyjątkowy teraz to wiem..


***
Ka bum ludzie! <3 Jest rozdział 4! ;*
Mamuśku udało się xD :D Taki na spontana.
Ostatnia tylko takie piszę xd
I co sądzicie o tym pocałunku?
Olivia powinna zaufać Ross'owi?
Ale to może nie teraz xd :*
Jak już wcześniej pisałam krótkie cytaty
no to teraz też. Proszę ;

'' Wszytko się kończy..
Wszystko przemija..
Sen się kończy....
Marzenie omija...
Jednak jest coś co nigdy nie opuści
To nadzieja , która do ostatnich chwil
Twojego życia nie odpuści" ~ Ja ♥

~ Tulimiś


    

1 komentarz:

  1. Hejka, super rozdział. Z resztą jak pozostałe. Szkoda, że nie dodajesz częściej, bo się prztyjemnie czyta Twoje opowiadania. No cóż, czekam na next ;)
    Pozdrawiam i życzę weny,
    Karola

    OdpowiedzUsuń