piątek, 2 października 2015

Rozdział 3

 ** Ross **
  Dlaczego ona uciekła? Zrobiłem coś nie tak? Nie wiem.. Wszystko zrypałem. Może się wystraszyła? Przecież znam ją jakieś 3 może 4 godziny! Po co tak szybko pytałem? Ale ona była jakaś wystraszona.. Boi się mnie? Tysiące myśli przebiegało mi teraz przez głowę. Dziwne uczucie dostać kosza. Ale ja się nie poddam! Jak mi na czymś zależy to się nie poddam! A teraz zależy mi bardzo. Choć nie wiem dlaczego.. Zakochałem się od pierwszego wejrzenia? Ach.. Nie wiem. Ale ona jest taka piękna, słodka i pachnie owocami leśnymi.. Kurde ale ja jestem głupi! Zawaliłem to!
Z takimi oto rozmyśleniami postanowiłem wrócić do reszty. Ale co ja im powiem? Że uciekła ode mnie? Nie no coś wymyśle. Właśnie stąpałem po zimnym już piasku. Wszyscy wciąż siedzieli przy lekko gasnącym ognisku. Podszedłem do nich i usiadłem koło Riker'a.
- Gdzie Olivia? Przecież pobiegłeś za nią. - Kurde! Musiała zapytać.. Myśl Ross, myśl!
- Emm.. No,, Ona się źle poczuła! Tak źle się poczuła i poszła do domu! - krzyknąłem. Ech.. Ma się głowę do wymówek.
- Na pewno? Coś się długo zastanawiałeś. - zapytała podejrzliwie Rydel.
- Na pewno. - potwierdziłem. Choć wiem że to kłamstwo.
- No dobra. Powiedzmy że ci wierze. - powiedziała już spokojna. Upiekło mi się! Uff! Tylko żeby Olivia miała taką samą wersję jak ja! Wiem co zrobić.
- Natalie.. Pożyczysz mi telefon? - zapytałem. Niech się zgodzi, niech się zgodzi!
- Ymm. Tak.. Ale po co ci? - spytała podając mi komórkę.
- Chcę zadzwonić.. Wiesz mi się kasa na koncie skończyła. - wyznałem. Heh.. Kolejna wymówka.
- Ross? - zwróciła się do mnie Rydel. - Przecież rano doładowywałeś za 50.. - była zaskoczona. Fakt doładowywałem. Moje wymówki się już psują!
- Wiesz Rydel - zawahałem się. - wygadałem już. - powiedziałem i odbiegłem od reszty. Szybko odblokowałem telefon przyjaciółki. Wszedłem na kontakty i zacząłem przeglądać kontakty. Tak nie chcę nigdzie dzwonić. Muszę znaleźć numer Olivi! Przewijam, przewijam i nic! Kolejne kilka kontaktów i jest! Szybko zapisałem go sobie a potem udawałem tylko że prowadzę rozmowę. Niby się rozłączyłem i wróciłem na miejsce. Oddałem telefon Natt i zaczęliśmy normalnie rozmawiać.

** Olivia **

Jestem już w swoim domku. Ech.. Wiem spanikowałam. Źle zrobiła że tek uciekłam i go zostawiłam ale ja się wystraszyłam. Ross mi się podoba ale ja nie mogę się z nim umówić. Nie lubię ranić ludzi i z nim będzie tak samo. Nie ma wyjątków. Wystarczy że po mojej śmierci cierpieć będzie mam i Zack.
- Hey Oli. - przywitał się ze mną właśnie przed chwilą wspomniany chłopak.
- Hey - uśmiechnęłam się ciepło. Ech jego obecność jest dla mnie ważna. Przy nim czuję się dobrze. Mam najlepszego brata pod słońce.
- Co dzisiaj robiłaś? Słyszałem od mamy że długo cię nie było. - powiedział zaciekawiony. A co mi tam powiem mu.
- No zaczęło się tak *...* I to tyle. - powiedziałam. Ech opowiedziałam mu wszystko nawet to o Ross'ie! Ufam bratu i wiem że nie powie mamie.
- Łoł! Natalie? Ciekawe. - ucieszył się.- Ale dlaczego nie zgodziłaś się na randkę z tym Ross'em? - zapytał. - Bo z tego co opowiedziałaś to on ci się sis podoba! - znów jego uśmieszek. Łoł Zack nie wkurzył się że jakiś chłopak w ogóle ze mną rozmawiał! Robi chłopak postępy! Zawsze wszystkich spławiał a tu proszę!
- Wiesz dlaczego.. - posmutniałam. Chłopak widząc to od razu mnie przytulił.
- Oli.. Nie poddawał się to da się wyleczyć. - powiedział.
- Nie Zack! Jest już za późno! Mam padaczkę a wykryto ją za późno! Nie ma dla mnie ratunku zrozum to w końcu! Ja odejdę i to w niedługim czasie! - krzyknęłam i zaczęłam głośniej płakać.  Dlaczego on tego w końcu nie zrozumie?! Wiem że mu ciężko mnie też ale on ma całe życie przed sobą!  Może założyć szczęśliwą rodzinę, może pracować! a ja? Ja nic! Brat już nic nie powiedział. Posiedzieliśmy jeszcze chwile po czym pożegnał się i wyszedł. Ja siedziałam na kanapie i myślałam nad wszystkim. Nad życiem, które za niedługo skończę na tej ziemi. O Rossie chłopaku którego tak brzydko potraktowałam. O rodzinie, która będzie przeze mnie cierpiała. I tak w kółko. Lecz usłyszałam dźwięk przychodzącego Sms'a. Zdziwiłam się. Nieznany numer. Ale i tak odczytałam wiadomość:

** Hey, przepraszam cię. Wiem że zepsułem wszytko tym pytaniem. Nie chciałem cię wystraszyć albo coś. Po prostu mi się spodobałaś.. Wybaczysz mi kiedyś? - Ross♥ **

Ło! Czy on dał serduszko na końcu? No nie źle nie wiem odpisać czy nie.
- Odpisz mu. - usłyszałam głos nad sobą. Podniosłam głowę i zobaczyła Zack'a.
- Dlaczego wyszedłeś bez pukania?! I dlaczego czytasz moje wiadomości?! - wkurzyła się ale i lekko speszyłam. Jak on może?! Kurcze przeczytał ta wiadomość!
- No przepraszam! Tylko zerknąłem. - bronił się. Ja tylko pokręciłam zrezygnowana głowa.
- Ale co ja mam mu odpisać? - spytałam brata. On wyrwał mi telefon z ręki i zaczął coś pisać. Chciałam mu go wyrwać ale był za wysoki. Nienawidzę go! Nie wiem co on mu nawet pisze! Po mich nieudanych próbach chłopak w końcu oddał mi telefon. Przeczytałam wiadomość;

** Ross nie się nie stało. Oczywiście że ci wybaczę. Przepraszam za moją reakcję. - Olivia♥ **

Czy jego porąbało!? I jeszcze to serce?!
- Człowieku powaliło cię?! - wykrzyczałam. - Treść jeszcze spoko ale to serce mogłeś oszczędzić! Przecież on może sobie coś pomyśleć!
- Ym.. Z tego co wiem to on ci się podoba! Chciałem ci pomoc.. - powiedział cicho.
- Ale ja nie chce żeby on cierpiał! Nie chce żeby ktokolwiek cierpiał! - dodałam kolejnego sms'a. Znów od Ross'a brat podszedł do mnie i przeczytał treść

** Ulżyło mi. Jeszcze nigdy mi na nikim tak nie zależało jak na tobie ;) Przepraszam teraz muszę kończyć idę pomóc Rydel. Dobranoc. Kolorowych ;* **

Nie powiem jest słodki. Ech.. Tym razem to ja mu odpisze nie Zack! Nie dam mu już nigdy telefonu do ręki! Przecież on jest nie obliczalny! Odpisze mu:

** Powodzenia ci życzę :) Tobie też kolorowych :* **

I wyślij! Chwila, chwila chwila! Czy ja mu właśnie wysłałam buziaczka?! Dobra bije mi na głowę. Wyprosiłam brata z pokoju. Przez całą drogę do drzwi kreślił serduszka w powietrzu. Co za dureń! Szybko złapałam piżamę, wieczorna toaleta i ciepła kołderka! Spać...

** Ross **

Nie wierze! Jeszcze nie wszystko stracone! I jeszcze to serduszko i buziaczek! Czyli mam jeszcze szansę! Boże dziękuje ci! Ze szczęścia to ja nawet przez tydzień na X-box'ie mogę nie grać! Nie no chyba się zapędziłem.. Wiadomo że będę grał ale nie teraz! Teraz idę pomóc Rydel.
Po skończonej pomocy szybko wziąłem prysznic, umyłem zęby i rzuciłem się na łóżko. Byłem padnięty ale nie mogłem spać! Dlaczego? Myślałem o Olivi.. Dała mi drugą szansę.. Kurczę! Musze napisać do Olivi i ta moją wymówkę! Bierzemy się do roboty:

** Hey, Olivia :) Sorki że tak późno piszę ale mam sprawę. No bo wiesz po tym jak uciekłaś z plaży to ja wróciłem do reszty i pytali się o ciebie. Powiedziałem im że się źle poczułaś.. Zostaniemy przy tej wersji? Nie chcę żeby zaczęli się czepiać.. To jak? ~ Ross :* **


Chwile potem odpisała:

** Okey, możemy zostać przy tej wersji :) Na pewno nie zaczęli by się czepiać.. Chyba :) Heh.. Dobra jeśli się zgodzisz to pójdę spać :) Dobranoc znów ;* **

** Dobranoc ;* **

Ostatnia moja wiadomość i głęboki sen...

***
Bum, bum! Jest rozdział 3! <3
Co myślicie o chorobie Oli? :( Kurczę
A co myślicie.. Ross powinien mieć nadzieje?
Ross rozkocha w sobie Olivię? :)
Dowiecie się w przyszłych rozdziałach!
Teraz proszę o komentarze! <3
Do następnego! Pozdrawiam <3

~ Tulimiś

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz