Wstałam wcześnie rano, próbując nie obudzić nikogo. Wymknęłam się po cichu ze swojego pokoju, zeszłam po schodach stając na środku salonu. No tak chłopcy śpią w salonie. Dziwnie śpią w salonie. Ellington śpi na stole, Riker leży na Ross'ie na podłodze a Rocky rozłożony jest na całej kanapie. Ktoś tu chyba w nocy nieźle kopie.
Weszłam do kuchni łapiąc patelnie i dużą drewniana łyżkę kuchenną. Może to co teraz zrobię jest straszne ale w końcu mój dom ja rządzę! Udałam się do salonu z narzędziami w ręce, ostrożnie podeszłam do śpiących chłopaków a następnie mocno uderzyłam łyżką op patelnię.
- Wstawać! Teraz! Już! - krzyknęłam na cały głos powtarzając wcześniejszą czynność. Udało mi się ich obudzić, jeśli tak to można nazwać.
- Co do kurwy?! - krzyczy Ross, z wystraszoną miną.
- Budzę was nie widać? - spytałam udając niewinną.
- Co się stało?! Co za huk?! Wszyscy cali?! Natalie leć po apteczkę! - Rydel zaczęła się wydzierać wbiegając do salonu.
- Spokojnie! Nikomu nic nie jest. Po prostu ich budziłam. - wzruszyłam ramionami. Chyba ją nieźle wystraszyłam.
Natalie dołączyła do nas ze zdezorientowaną miną a ja zaczęłam się śmiać.
- Rocky mam pytanie. - oznajmiłam po chwili.
- Hmm? - wtula głowę w poduszkę próbując nadal spać.
- Czy ty czasem w nocy nie kopiesz? Tak choć troszeczkę? - pytam rozbawiona.
- To już wiem dlaczego mnie tak plecy bolą i dlaczego opałem na ziemi. - oznajmił Riker.
- Stary, na ziemi?! Spałeś na mnie! - krzyknął oburzony Ross. Riker jedynie kiwnął ręką i zaczął się śmiać. My razem z nim.
Wszyscy zjedliśmy śniadanie przyrządzone przez Natalie. Od kiedy ona potrafi gotować?! Po skończonym posiłku razem z Natalie pożegnałyśmy Rydel i chłopaków, którzy musieli wracać do siebie.
- Fajnie było co? - spytałam Natalie zbierając brudne talerze i zanosząc je do zmywarki.
- Bardzo - zaśmiała się.
- Co robimy przez resztę dnia? - spytała brunetka rozsiadając się na dużej kanapie.
- Możemy iść na zakupy... Muszę sobie kupić jakąś sukienkę, spodenki czy coś... - oznajmiłam. Natalie wybałuszyła oczy patrząc na mnie z niedowierzaniem.
- Ty.. ty chcesz kupić sukienkę?! - zapytała ze śmiechem. Uderzyłam ją lekko w ramie kiwając głową.
**W centrum handlowym**
- A może ta? - spytałam znudzona. Już od 30 minut staram się znaleźć sobie jakąś sukienkę a otrzymuję tylko 'nie pasuje ci', 'ten kolor był modny w tamtym sezonie'. I tego typu podobne rzeczy.
- Ta! Ta będzie dla ciebie idealna! - przypatrzyłam się białej sukience , z gdzie nie gdzie koronkowymi wstawkami.
Szybko udałam się do przymierzalni.
- Pokaż się! - usłyszałam po chwili.
- Idę już! - wyszłam z przymierzalni z wielkim uśmiechem. Jednak nie zastałam tak tylko Natalie. Obok dziewczyny stali także Ross i Riker. Spuściłam wzrok czując na sobie ich wzrok.
- Łał.. - powiedział Ross.
- Ślicznie wyglądasz.- odezwał się tym razem Riker.
- Ross? - zwróciła się do niego Natalie.
- Ta..? - zapytał wciąż na mnie patrząc.
- Ślinisz się.. - zaczęła się śmiać z Riker wraz z nią. Poczułam jak moje policzki płoną jeszcze bardziej.
- Co?! Ja nie! - powiedział przecierając rękawem buzię.
- Taa.. Wcale.. Olivia bierzemy ją! Idź się przebrać i przyjdź do kasy, będę tam na ciebie czekała. - oznajmiła a ja odwróciłam się wchodząc do przymierzalni. Szybko ubrałam się we wcześniejsze ciuchy, odsłoniłam zasłonę (no to coś w przymierzalni czy się zasłania. xd Uznajmy - od aut.) dostrzegając prosto przeze mną uśmiechniętego Ross'a.
- Część - powiedział z zadziornym uśmieszkiem.
- Um.. Hej. - powiedziałam spuszczając głowę.
Dlaczego on tak na mnie działa?! Za jakie grzechy?!
- Nie ukrywaj ich.. - powiedział łapiąc mój podbródek dwoma palcami i unosząc go lekki o górę. Chcąc nie chcąc musiałam spojrzeć w jego piękne, czekoladowe oczy. Mrugnął do mnie a ja znów poczułam piekące policzki. - Są piękne. - powiedział po chwili. - spojrzałam na niego pytająco. - No twoje rumieńce. - oznajmił z większym uśmiechem.
- Dziękuje. - powiedziałam cicho. - Ja.. umm.. Muszę iść, Natalie czeka..- oznajmiłam. Dlaczego ja się tak wstydzę?! Tylko on tak na mnie działa! Ugh..
Ruszyłam przed siebie niepewnym krokiem.
- Olivia! - krzyknął za mną Ross. Odwróciłam się krzyżując z nim wzrok. - A pożegnanie? - spytał radośnie nadstawiając policzek. Wywróciłam oczami podchodząc z powrotem. Lekko nachyliłam się do jego policzka lecz w ostatniej sekundzie przewrócił głowę całując mnie w usta. Byłam oszołomiona lecz po chwili zaczęłam oddawać pocałunki. Z każdą sekundą całował mnie bardziej zachłannie. Każdy pocałunek był wypełniony uczuciami.
- Eww! - usłyszeliśmy za sobą. Oderwałam się od chłopaka patrząc na małego chłopczyka z misiem w ręce patrzącego na nas swoimi słodkimi oczkami.
- Cześć jak masz na imię? - ukucnęłam przed nim uśmiechając się miło.
- Tony! - krzyknął z wielkim uśmiechem. Był taki słodki. - A ty?
- Olivia. - wyciągnęłam do niego dłoń którą leciutko uścisnął.
- Ile masz lat?
- Tsy! - pokazał mi trzy małe paluszki.
- A więc Tony, gdzie twoja mamusia? - wtrącił się tym razem Ross, podchodząc do chłopczyka. Oczy małego momentalnie zaszkliły się.
- Ja nie wiem. Posłem po zabawkę i się zgubiłem. - powiedział. Przytuliłam go podnosząc z ziemi.
- Nie martw się idziemy szukać twojej mamusi. - powiedziałam a on zaczął piszczeć z radości. Złapałam torbę z sukienką po czym zaczęliśmy rozglądać się po sklepie po tym jak Tony spróbował nam opisać swoją mamę.
- Boże Tony! - usłyszeliśmy z boku. Dostrzegłam starszą blond włosom kobietę zmierzającą z naszym kierunku.
- Mama! - krzyknął chłopczyk. Odstawiłam go za ziemię a on szybko podbiegł do swojej rodzicielki.
- Tak się bałam, że coś ci się stało! - krzyknęła z wielką ulgą w głosie. Po chwili podeszła do nas z uśmiechem.
- Dziękuje ci dziewczynko, że się nim zaopiekowałaś i tobie chłopcze również.
- Ale to zasługa Olivi.. - powiedział mój towarzysz.
- Dziękuje dzieci a teraz muszę iść. Chłopcze dbaj o swoją dziewczynę. Wyrośnie z niej dobry człowiek.
- Ale my..
- Oczywiście. - powiedział szybko Ross Obejmując mnie w talii. - Do widzenia.
- Do widzenia dzieci. - pożegnała się i odeszła wraz z chłopczykiem.
- Ross ale my nie jesteśmy razem. - spojrzałam na niego.
- No wiem ale tak powiedziałem. - powiedział zadowolony.
- O Matko! Natalie! Zapomniałam o niej! Ross ja muszę iść.. - podeszłam do niego szybko przytuliłam mówiąc szybkie 'Cześć' i odeszłam.
- Pa księżniczko! - usłyszałam w zamian.
** Dwie godziny później **
Siedziałam na łóżku myśląc nad tym co się dzisiaj stało. 'Śliniący' się Ross, pocałunek, bycie jego 'dziewczyną'. Po odejściu od niego poczułam dziwne uczucie. Tęsknotę? Nie na pewno nie. Jak mogę za nim tęsknić nie widząc go tylko 5 minut? To wszystko jest jakieś chore.
Postanowiłam już nie rozmyślać nad tym co było tylko udałam się do łazienki by trochę się ogarnąć. Spojrzałam w lustro. Wystraszyłam się. Moje włosy sterczały w każdy możliwy kierunek. Wyglądałam okropnie. Szybko rozczesałam włosy wiążąc je w niechlujnego koka. Z tylnej kieszeni wyciągnęłam telefon i zrobiłam sobie
selfie.
Wyszłam z łazienki powolnym krokiem. Kręciło mi się w głowie. Widziałam mroczki przed oczami. Lecz po chwili nie widziałam już nic...
***
Jak myślicie co się stało Olivi??!!
Hhe.. Tylko ja wiem xd ;*
Przepraszam za długą nieobecność. Tak jakoś wyszło.
Nie miałam weny na pisanie!
No to chyba tyle! Do następnego!
Pozdrawiam :*
~ Tulimiś